Kambodża

Poipet

Poipet jest jednym z najpopularniejszych przejść granicznych między Tajlandią i Kambodżą. Po drugiej stronie granicy znajduje się miasteczko Aranyaprathet. To przejście zapewnia najszybsze połączenie Bangkoku z Siem Reap.

Opinie o Poipet
+ DODAJ

Nieciekawy
Przepraszam, ale poniżej ktoś napisał bzdury (ocena z 3*). Owszem można się przygotować w Polsce - wiedzieć ile kosztuje wiza, gdzie ją wyrobić (a nawet wyrobić ją przez internet), którędy iść itd. I co z tego? NIC. Jeszcze jadąc z Bangkoku masz wybór - możesz wybrać droższe busy, które pomogą uniknąć części kłopotów. Na trasie z/na Ko Chang - nie ma takiej opcji. Wysadzają 5 km przed granicą i żądają uiszczenia opłaty za pośrednictwo w załatwieniu wizy (prowizja: 10 dol.). Możesz się nie zgodzić, ale wtedy do granicy idziesz sobie sam/łapiesz taksówkę. Twój autobus może, ale nie musi tam na ciebie czekać. Czyli albo płacisz i się denerwujesz, albo się denerwujesz bardziej. Na samej granicy dwóch kolejek nie unikniesz. Tuż za granicą czekania nie unikniesz (chyba, że chcesz zrezygnować z oczekiwania na twojego, już opłaconego, busa i wziąć taksówkę do samego Siem Reap). Bo bus się ZAWSZE psuje i ZAWSZE starają się wmówić turystom, żeby zapłacili jeszcze raz i nie czekali. Tak więc, owszem, warto czytać. Po to żeby się przygotować, uzbroić w cierpliwość i ewentualnie nastawić na to, że za przyspieszenie całego procesu trzeba zapłacić. Okropne miejsce.
Fajny
Ja niestety nie zgodzę, że z wszystkimi niegatywnymi tutaj komentarzami. Prawda jest taka, że wystarczy się dobrze przygotować.. Wystarczy wyrobić sobie wizę online na miejscu w Polsce. Wiedzieć ile co kosztuje i po prostu nie dać się naciągnąć, ale ludzie wolą jechać nieprzygotowani i być niemiło zaskoczonymi. Ja swój czas na granicy spędziłam oglądając sklepiki, produkty, okolicę, podczas gdy 70% autobusu stało raz w 2 godzinnej kolejce, a następnie jeszcze w jednej przez około godzinę. Wówczas faktycznie można być zdenerwowanym. Niemniej jednak serdecznie polecam wszystkim po prostu się przygotować, poczytać, wiedzieć co i jak, żeby wybierając się drugi koniec świata nie psuć sobie nerwów drogiazgami, a przede wszystkim nie tracić czasu, który można poświęcić na zjedzenie kolejnego pysznego dania. W Internecie serio można znaleźć wszystko... I oczywiście, że koszt wizy to 30 USD (przynajmniej na czas kiedy ja byłam) o czym można dowiedzieć się spokojnie z neta, jakby ktoś był leniwy i nie chciał wyrobić wizy w Polsce, bo woli postać na granicy. Zarzuty żeby rząd z tym coś robił...Ludzie. Kambodża to naprawdę biedny kraj z tragiczną historią. Chcą zarobić, a Wy po prostu nie musicie się dawać naciągnąć.
Nieciekawy
Cwaniactwo, oszukiwanie, zawyżanie ceny wizy - prawdziwy koszt to 30 dolarów! Szoda, że ich rząd nic nie robi z tym cwaniatwem i gangami turystycznym grasującym wokół przejścia, bardzo to psuje obraz Kamobodży już na wstępie, dalej będzie już tylko gorzej - w Siem Reap, spotkasz następną bandę oszustów i pazernych naciągaczy
Nieciekawy
Upał i check out z Kambodży przyjemnością nie jest.
Nieciekawy
Koszmar. Warto poczytac jak uniknac przekretow na turystach... nasza przygoda na blogu: http://wyprawiaki.pl/w-drodze-do-kambodzy-poi-pet-szalona-granica/
Nieciekawy
Ważna informacja dla podróżujących, przejście graniczne jest UWAGA zamykane na noc!!! Jeśli nie chcesz spać na granicy przyjedź po 6 rano a przed 20! Z reguły są duże kolejki, ale za dodatkową opłatę można przyspieszyć proces przekroczenia Kambodżańskiej granicy.
Nieciekawy
Tu chyba nikt nie zostaje ale zostaje w pamieci przejscie graniczne ... dawno tego nie przezyłem chyba od czasów PRL nie widziałem takiego dziadostwa na granicy ... Przejechac i zapomnieć. PS. No chyba, że ktos tu przyjechał do kasyna to ma wszystko VIP serwis :-)
Taki sobie
Pare godzin w kolejce na granicy. Miasto bez ciekawych miejsc.
Nieciekawy
Miejsce jak z koszmaru... Sama granica jeszcze bez problemów. Uważajcie tylko po stronie tajskiej na "fałszywą granicę" rikszarz najpewniej będzie was chciał wysadzić pod takim białym budyneczkiem przy jednym ze skrzyżowań do którego prowadzą znaki "border", powita was wówczas "pogranicznik" mówiąc że jesteś na granicy itp. Olejcie go i zarządajcie aby was zawiózł na prawdziwą granicę a nie ten cyrk. Jak będzie się upierał i mówił że to jest prawdziwa i innej nie ma powiedzcie "no border, no money" - to zawsze działa. Ja później jak już przyszło do płacenia zapłaciłem połowę umówionej kwoty mówiąc że za to że chciał nas oszukać dostanie mniej. Nie protestował. Po Kambodżańskiej stronie to już natomiast jest cyrk. Miastem rządzi autobusowa mafia. Są dwa dworce autobusowe, jeden oficjalny, drugi natomiast "international" obsługiwany jedynie przez jedną firmę. Chcąc nie chcą będziecie musieli z niego skorzystać ponieważ nikt, ale to nikt nie wskaże wam ani nie zawiezie was na ten prawdziwy dworzec... Po prostu będą się bali to zrobić. Najlepiej po prostu wykupić w Bangkoku łączony bilet i niczym się nie przejmować. Zapłacicie dwa dolary więcej a zaoszczędzicie masę nerwów.
Nieciekawy
Przejście graniczne na głównym szlaku transportowym pomiędzy Siem Reap a Bangkokiem (po stronie tajlandzkiej Aranyaprathet). Nie dajcie sobie wcisnąć ciemnot o jakichkolwiek dodatkowych opłatach manipulacyjnych, medycznych, czy podatkowych. W styczniu 2011r. nie było też problemu z uzyskaniem wizy 'on arrival' z Kambodży do Tajlandii - procedura przyznania wizy trwała nie dłużej, niż 10 minut.
Nieciekawe
Haracz (20 USD od osoby) u celnika pod nazwą "opłaty za kwarntanne medyczną" - cokolwiek to znaczy. Jak zauważyłem, oczekując na kontrolę graniczną, jedni płacili (np. obywatele zachodniej Europy czy USA) a inni nie (np. my Polacy :) Zupełnie nie wiem czym urzędnicy kambodżańscy się kierowali. W miasteczki wszechobecny ziemisty pył w powietrzu. Smród z pędzących i dymiących Kamazów. Taxi z Poipet do Siem Reap 25 USD - oczywiście po targach.
Nieciekawe
Dla wszystkich którzy wlecieli do Tajlandii bez wizy i zakupili 'visa on arrival' na lotnisku!! Pomimo, że niniejsze przejście drogowe nie występuje w spisie przejść granicznych gdzie można otrzymac przy powrocie z Kambodży jednorazową 'visa on arrival', a po internecie krążą mrożące w żyłach opowieści o Polakach, którzy nie zostali wpuszczeni z Kambodży do Tajlandii tym przejściem, to informuję że przy opuszczaniu Tajlandii, przy odprawie paszportowej należy poprosić o 'return visa' - 1 zdjecie + 1000baht (czyli tyle ile 'visa on arrival') i już mozna spokojnie wracać z Siem Reap do Bangkoku autobusem za 11$ zamiast samolotem. Przy okazji: Pomimo że na 'Lonely Planet' cena za wize do Kambodży wynosi 20$ to na tym przejściu musisz płacić 30$ i mimo kłótni i nalegań znajomych Kanadyjczyków nie da sie inaczej. Nie dostaniesz za te 30$ żadnego pokwitowania, tylko na twojej wizie bedzie mała pieczątka '20$'. Kolesie z identyfikatorami 'Cambodia Visa Service' musza z czegos żyć... Przestrzegam przed wymianą pieniędzy na samej granicy - kurs jest tu 25% wyższy niż w reszcie kraju, poza tym w całej Kambodży płaci się dolarami. No i pamietaj że z granicy do Siem Reap czeka cię ok 4 godz. jazdy lekko zdezelowanym autobusem gdzie połowa drogi to asfalt a połowa bita, czerwona, pyląca ziemia - no i autobusy się czasami psują - a to opona a to hamulce(!) wtedy kierowca jeedzie 30km/h i hamuje ręcznym.
Nieciekawe
Moge powiedziec dokladnie to samo co Ewa ;). Miasteczko jest brudne, placac za cokolwiek najlepiej miec zawsze drobne pieniadze (sa problemy z otrzymaniem reszty). Juz na samej granicy widac mase "chetnych do pomocy" za "drobny" napiwek. Ceny dla turystow sa kilkunastokrotnie wyzsze (taksowki), rowniez urzednicy sa chetni do pomocy (oczywiscie nic za darmo). Ogolnie przejscie przez granice przebiega sprawnie ale polecam przekraczanie granicy w godzinach rannych badz maksymalnie popoludniowych. Potem miasto robi sie niebezpieczne, czesc urzedow zamyka sie po 17:30 (dalej mozna zalatwic wszystko ale juz za odpowiednia gotowke...).
Nieciekawe
Poipet jest miasteczkiem/wioską o niewątpliwie mafijnym klimacie. Nędza sąsiaduje z domami hazardu, przed którymi rozwinięte są czerwone dywany. Niewatpliwie Mafia trzyma tu w ręku transport autobusowy. Miejscowość jest brudna, brzydka a w powietrzu wiecznie wisi czerwony pył. Przyznam, że to jedyne miejsce w Kambodzy, w którym nie czułam się bezpiecznie
Średnia ocena na podstawie 14 opinii: 1/5.
Przewodnik > Kambodża > Poipet