opis |
Pakbeng
Pakbeng jest malutką, zupełnie nieciekawą wioską. Ponieważ znajduje się w połowie drogi pomiędzy Houay Xai i Luang Prabang, tutaj ma miejsce przerwa na nocleg w podróży łodzią (slowboat) pomiędzy tymi miejscowościami. W Pakbeng jest kilkanaście hotelików, żaden nie jest przyzwoity, wszystkie są dość prymitywne, ale jest ich na tyle dużo, że nie powinno być problemów ze znalezieniem wolnego pokoju.
Opinie o Pakbeng
TAKI SOBIE
CzabanSpalismy w namiotach, przyplynelismy pozno wiec nie bylo za bardzo co zwiedziac. Warto jednak wstac wczesnie rano - podnoszace sie mgly na zakolu Mekongu moga sworzyc wspaniala atmosfere. Wiecej na www.azymutwschod.pl.
CzabanSpalismy w namiotach, przyplynelismy pozno wiec nie bylo za bardzo co zwiedziac. Warto jednak wstac wczesnie rano - podnoszace sie mgly na zakolu Mekongu moga sworzyc wspaniala atmosfere. Wiecej na www.azymutwschod.pl.
NIECIEKAWY
hollaBigcałkowicie nie ciekawe miejsce,wszystko ustalone pod turystów przypływają slow boatami.Guest hoousy od 5 dolarów do dowolnej kwoty.Uczulam przy rejsie na slow boacie, że jeżeli mówią że masz być na 8.30-to bądź-inaczej możesz się najzwyczajniej w świecie niezmieścić:)
hollaBigcałkowicie nie ciekawe miejsce,wszystko ustalone pod turystów przypływają slow boatami.Guest hoousy od 5 dolarów do dowolnej kwoty.Uczulam przy rejsie na slow boacie, że jeżeli mówią że masz być na 8.30-to bądź-inaczej możesz się najzwyczajniej w świecie niezmieścić:)
NIECIEKAWY
hollaBigcałkowicie nie ciekawe miejsce,wszystko ustalone pod turystów przypływają slow boatami.Guest hoousy od 5 dolarów do dowolnej kwoty.Uczulam przy rejsie na slow boacie, że jeżeli mówią że masz być na 8.30-to bądź-inaczej możesz się najzwyczajniej w świecie niezmieścić:)
hollaBigcałkowicie nie ciekawe miejsce,wszystko ustalone pod turystów przypływają slow boatami.Guest hoousy od 5 dolarów do dowolnej kwoty.Uczulam przy rejsie na slow boacie, że jeżeli mówią że masz być na 8.30-to bądź-inaczej możesz się najzwyczajniej w świecie niezmieścić:)
FAJNE
JoannaByłam w Pakbeng w lutym 2010 i chyba trochę się zmieniło od czasu gdy powstał opis główny. Przynajmniej jeśli chodzi o noclegi. Można znaleźć całkiem przyzwoite lokum za rozsądną cenę, a i z jedzeniem nie ma problemu. Tylko ciepła woda jest towarem deficytowym, ze względu na brak prądu. Ja całkiem miło wspominam wieczór i noc w tym miejscu, choć rzeczywiście o specjalne atrakcje trudno. Jedynie rano, przed zapakowaniem się na łódź, można zobaczyć mini-procesję mnichów zbierających "co łaska" od mieszkańców i turystów.
JoannaByłam w Pakbeng w lutym 2010 i chyba trochę się zmieniło od czasu gdy powstał opis główny. Przynajmniej jeśli chodzi o noclegi. Można znaleźć całkiem przyzwoite lokum za rozsądną cenę, a i z jedzeniem nie ma problemu. Tylko ciepła woda jest towarem deficytowym, ze względu na brak prądu. Ja całkiem miło wspominam wieczór i noc w tym miejscu, choć rzeczywiście o specjalne atrakcje trudno. Jedynie rano, przed zapakowaniem się na łódź, można zobaczyć mini-procesję mnichów zbierających "co łaska" od mieszkańców i turystów.
FAJNE
kozawazji.blogspot.comjako miejsce na szybko nocleg to nic ciekawego ale tylko dlatego, że nie ma czasu zagłębić się dalej. wystarczy pójść w głąb drogi w górę i popatrzeć na boki, to jest typowa laotańska większa wiocha, bardzo interesujące miejsce ze względu na kulturę lokalną. sama byłam światkiem zarzynania psa przy ulic w celu pozyskania krwi..
kozawazji.blogspot.comjako miejsce na szybko nocleg to nic ciekawego ale tylko dlatego, że nie ma czasu zagłębić się dalej. wystarczy pójść w głąb drogi w górę i popatrzeć na boki, to jest typowa laotańska większa wiocha, bardzo interesujące miejsce ze względu na kulturę lokalną. sama byłam światkiem zarzynania psa przy ulic w celu pozyskania krwi..
TAKIE SOBIE
Brunoobowiazkowy postoj na nocleg, brak pradu, tylko generatory, po zmroku wioska zasypia (bylem w 2006) o swicie wstaje, pare bud i knajpek, nic ciekawego, chyba lepiej wynajac szybka lodz na granicy taj-lao i w 1 dzien doplynac do Luang Prabang
Brunoobowiazkowy postoj na nocleg, brak pradu, tylko generatory, po zmroku wioska zasypia (bylem w 2006) o swicie wstaje, pare bud i knajpek, nic ciekawego, chyba lepiej wynajac szybka lodz na granicy taj-lao i w 1 dzien doplynac do Luang Prabang
TAKIE SOBIE
wuduDziura. Ktoś, kto właśnie przybył z Tajlandii i tu spędza pierwszy nocleg, może przeżyć spory szok. Mieszkańcy są całkiem mili, można się z nimi napić wódeczki z robakiem w środku.
wuduDziura. Ktoś, kto właśnie przybył z Tajlandii i tu spędza pierwszy nocleg, może przeżyć spory szok. Mieszkańcy są całkiem mili, można się z nimi napić wódeczki z robakiem w środku.
