chciałem Varanasi zobaczyć, ale odechciało mi się już w czasie rejsu po gangesie. To takie miejsce w któym człowieka nachodzą ciężkie refleksje i ciemne myśli, zwłaszcza kiedy się widzi pogrzeby na ghatach i chodzi po popiole. Nie wspominając już o straszliwym syfie i krowich łajnach na każdym kroku (chyba każdy z grupy w nie wlazł). Zgadzam się z tą opinią że to jest miasto z którego chce się jak najszybciej uciec jak najdalej, od któego chce się uwolnić.
najpiekniejsze miejsce które widziałem w czasie mojej wycieczki. Byłem oszołomiony pięknymi fortami i widokiem na rozległą dżunglę i góry w oddali. Do tego porozrzucane świątynie o naprawdę ciekawych konstrukcjach! Nawet syf i gwar wydają się tam mniejsze. Wspominam wspaniale. Takie trochę Indie bardziej kolorowe i ładniejsze
Khajuraho chyba bardziej podobało mi się na zdjęciach. Kiedy tam przybyłem to myślałem że miejsce to leży wśród dżungli a tam aż podejrzanie porządnie utrzymane trawniki. Same świątynie rzeczywiście godne podziwu i ciekawe ale zwedzenie jednej - dwóch w zupełności wystarczy.
Z miejsc które podobały mi isę najbardziej to pałac wiatrów, fort amber i świątynia małp w pobliskiej galcie. Fort Amber to jedno z najpiękniejszych miejsc jakie widziałem w indiach. Gorzej z pałacem miejskim i jantar mantar, ale miejsca te są także godne uwagi. Pomalowanie miasta na różowo to świetny pomysł, bo dodaje uroku i kamufluje kiepską jakość zabudowy i maskuje trochę syf, którego w jaipurze takze nie brakuje. Dodatkowym atutem dla turystów są niezliczone zwierzęta - stada kóz, małpy i wielbłądy na drogach.
Taj mahal bardzo mi się podobał a widok na ten cud świata z czerwonego fortu wręcz powalił. Sam fort jest także jednym z najwspanialszych zabytków, które widizałem w indiach i pozstawia wspaniałe wspomnienia. Samo miasto takie typowo indyjsie - z obrzydliwą zabudową, ciasne, brudne, nieco kontrastowe a do ego wydaje się wybudowane krzywo i na siłę. Ale ie przyjeżdża się tam po to by zobaczyć miasto.
Delhi było trochę takie jakie mi się wydawało być. To do delhi zaczynałem i kończyłem objazdówkę. Kiedy zwiedzałem je za pierwszym razem nie byłem przyzwyczajony i wydawało mi się wyjątko nieprzyjemne. Kończąc wycieczkę i zwiedzają connaught place i świątynie sikhijską uznałem że i tak jest lepiej niż w agrze, jaipurze i na pewno varanasi. Wyjątko brudne i ochydne są okolice meczet jama masajid. Najbardziej podobał mi się czarujący qutub minar i magiczna świątynia sikhijska. Jest co oglądać ale miasto może być męczące.
W żadnym innym miejscu w indiach nie błem tak znudzony. Spacer pośród ruin i masa naiciągaczy i żebraków. Ruiny też nie przypdały mi do gustu. Najciekawsze są lwy Ashoki - które wyglądają naprawdę imponująco jak na swój wiek. Wydają isę wręcz błyszczeć nowością.