Jedno z najciekawszych miejsc w środkowych Indiach, odcięte od typowo "turystyczncznych" szlaków...Warto się namęczyć, żeby tam dotrzeć.
Rewelacja! W grotach Ellory czas stanął w miejscu kilkanaście wieków temu...
Przy odrobinie chęci, można uslyszeć kroki dawnych mnichów i usłyszeć ciche dzwonienie dzwonków modlitewnych.....Niesamowicie klimatyczne miejsce.....Człowiek czuje się bezpiecznie daleko od zgiełku świata.
Moje ulubione miasto w Indiach! Kosmopolityczne, pełne przestrzeni, zapraszające do długich wędrówek. Wszędzie miesza się tutaj tradycja z nowoczesnością. Można wejść w zatłoczone, gwarne bazary, ale można też odetchnąć patrząc w morze na Marine Drive.
Chętnie tam wrócę.
Absolutny "dom wariatów" dla białasa stawiającego pierwsze kroki na indyjskiej ziemi. Świetne miejsce na przeżycie szoku i złapanie klimatu Indii.
Chodząc po mieście zawsze mam wrażenie, że świat stanął na głowie....
Warto zaglębić się w boczne ulice Różowego Miasta i zejść z udeptanych ścieżek.
Duże wrażenie robi też wspaniały widok na miasto z Jargath Fort - położony dużo wyżej niż Amber i pozbawiony tłumów turystów.
Taj Mahal jest niesamowity! Żadne zdjęcia nie oddają wrażenia, które towarzyszy człowiekowi, kiedy wreszcie ma ten skarb przed oczami. To prawdziwy cud architektury i punkt obowiązkowy w podróży po Indiach.
Fort w Agrze - dużo ciekawszy niż na przykład Amber w Jaipurze.
Natomiast samo miasto - koszmarne.
Urocza mała wysepka, poza "głównym nurtem" turystycznym. Zachwycający rejs statkiem z Rayong, szczególnie o zachodzie słońca.
Małe, proste chatki, restauracyjki na plaży....Świetne miejsce na odpoczynek po gwarze Bangkoku.
Mekka zblazowanych Europejczyków szukających towarzystwa młodych Tajek i Tajów. Kluby nocne, go-go, opary marihuany, uliczni cyrkowcy z wężami, małpami na łańcuchach....degrengolada.
Bardzo interesujące połączenie tradycyjności z nowoczesnością. Kompleks pałacowy, "pływajacy targ", słynny bazar - Patpong, futurystyczna część miasta - to obowiązkowe punkty zwiedzania. Urocze są małe świątynie buddyjskie, do ktorych można dotrzeć włócząc się po mieście....
Podróż koleją przez przełęcz rzeczywiście zapiera dech!
Wejście na most na rzece Kwai robi wrażenie, szczególnie na miłośniku filmu :)
Polecam rejs łodzią w głąb dżungli! Niezapomniane wrażenia: latające nad głową papugi, wiszące mosty, małe wioski z domami na balach, wodospady......Rewelacja!
Stare, dotknięte zębem czasu światynie! I to właśnie stanowi o ich uroku. Można godzinami przechadzać się pośród stup i nie mieć dość.
Stereotypowo myślimy o Goa - plaże i palmy. Tak naprawdę nie należy tu leżeć plackiem na słońcu. Jest wiele bardzo interesujących miejsc do odwiedzenia: począwszy od zabytków potrugalskich (Old Goa, Panjim, Aguada), skończywszy na ciekawej architekturze tutajszych świątyń hinduistycznych pochowanych w małych wioskach.
Każda plaża Goa jest inna! Do koloru do wyboru. Calangute - to "Władysławowo w pełni sezonu" - oprócz sprzedawców, same białe twarze. Dla odmiany Colva to miejsce weekendowych wypadów Indusów, prawie żadnych białych.
Cudne Palolem na południu jest rewelacyjnycm miejscem na krótki odpoczynek, szczególnie poza sezonem, kiedy jest cicho i prawie pusto.
Indie to dwieście procent zapachu, koloru i smaku! To świat intensywności w każdym wymiarze życia! To kontrast najostrzejszy do wyobrażenia. To materia i duch, piękno i odrażająca brzydota. To miejsce, w którym naprawdę czuje się co to jest życie. Nie wierzę w istnienie drugiego takiego na Ziemi! Będę tu wracać tak często jak się da....
Samo miasto takie sobie, ale Marina Beach - fantastyczna! Główna arteria miejska - Anna Salai (Mount Road) to świetne miejsce na zaopatrzenie się w książki, płyty i wszelkie inne dobrodziejstwa. No i Madras to raj dla miłośników kina tamilskiego :)
Trochę przereklamowane. Miasteczko - nijakie. Zabytki ciekawe, ale bez specjalnej rewelacji. Dobrze zwiedzić "po drodze".
Absoltunie fantastyczne miejsce w Tamil Nadu! Miasto pielgrzymkowe, gdzie przez 24 godziny na dobę pielgrzymi zmierzają ze świątyni do świątyni. Wszystkie, które widziałam (9) są niezwykłe! Klimat tego miejsca można docenić szczególnie wieczorem, kiedy rozpoczynają się pudże, w świątyniach rozbrzmiewają modlitwy, a ulicami ciągną procesje z Idolami. Wrócę tam na skrzydłach.
Rock Fort (lub jak wolą mieszkańcy: Ganeśa Temple) - rzeczywiście niezwykłe miejsce skąd rozciąga się niesamowita panorama na miasto i oczywiście na Śrirangam!
Kompleks świątynny oddalony o 6 km od centrum - jeden z najwspanialszych, jakie widziałam! Punkt widokowy wewnątrz daje fantastyczne widoki na wszystkie gopury! Nie do przecenienia....
Warto wziąć przewodnika - trafiłam na rewelacyjnie przygotowanego gościa, dzięki któremu dowiedziałam się o świątyni więcej niż sądziłam.
Samo miasto - bardzo przeciętne. Wystarczy dzień lub najwyżej póltora.
Bardzo fajne, klimatyczne, wrzące miasto ze swoją słynną świątynią Śri Meenakshi. Miejsce absolutnie warte zobaczenia.
Fajne, nieco senne miasteczko z ładnym cyplem. Nastawiałam się na coś znacznie lepszego. Dojazd fatalny, wyjazd również.
Dużo bardziej warto pojechać do pobliskiego Padmanabhapuram - Pałacu władców Travancoru.
Gdyby nie backwaters, Alleppey byłoby przeciętnym, wręcz męczącym miejscem. Samo miasteczko - okropne! Najlepiej zatrzymać się w pobliżu kanałów, w północnej, spokojnej, wiejskiej cześci miasta. Plaża senna i opanowana przez namolne gawrony; wrak mostu i popalone budynki tworzą klimat jak z horroru. Fatalne miejsce, jeśli chodzi o jedzenie.....dwie restauracje serwujące niesmaczne potrawy.
Na rejs warto wynająć niedużą rattanową łodkę (max. 6 osób) zamiast tłoczyć się na statku wycieczkowym. Koszt łodki niewiele wyższy niż statku, a mniejsze gabaryty sprawiają, że wpływamy w wiele niezwykle urokliwych miejsc.
Fort Cochin to niezwykłe miejsce. Chińskie sieci, rybacy, targ rybny.....Miasteczko po-portugalskie z przepięknymi domami, wąskie urokliwe uliczki. Spokój. Naprawdę warto tam spędzić więcej czasu.
Ernakulam - duże gwarne miasto, ale mające swój klimat.
Super miejsce!
Szczerze mówiąc okropne! Jedyny plus Aurangabadu to to, że jest bazą wypadową do Ellory i Ajanty.
Jedno z najpiękniejszych miejsc w Indiach południowych! Kilometry wzgórz z plantacjami herbat, jeziora, zapory, góry, mgły . . . Boskie! Niesamowity Park Narodowy Eravikulam! Miasteczko Munnar - hałaśliwe, zatłoczone, ale za to mozna tam kupić taniutko wszelkiego rodzaju przyprawy, kawę no i herbatę!
Światynia w Chidambaram na pierwszy rzut oka nie różni się wyglądem (gopur) od tych w Kumbakonam, czy w Ćennaju. Jednak to co dzieje się w środku to po prostu bajka! Grupy kapłanów recytujące mantry, klimat jakby człwoek cofnął się w czasie o kilka wieków. Jakaś dziwna magia tam panuje. Trzeba samemu doświadczyć :)
Nie spodziewałam się niczego wyjątkowego po Pondy, ale nie sądziłam, że tak srodze się rozczaruję. Owszem, promenada nadmorska z pomnikiem Gandhiego bardzo przyjemna. Małe uliczki, parki w najbliższym sądziedztwie morza też fajne. Natomiast generalnie - miasto nieprzytomnie zatłoczone. Znalezienie jakiejś restauracji (byle to nie był fast food albo wypasiona rstauracja w jakimś heritage'u) graniczy z cudem. Dobre miejsce na postój po drodze z Ćennaju na południe, ale nic więcej.
Senne miasteczko na końcu świata? Nic bardziej mylnego - to "Benares Południa", czyli jedno z głównych miejsc pielgrzymkowych w Indiach. Niesamowite, klimatyczne! Rytualne kąpiele w morzy połączone z odprawianiem modlitw, miejsca odpoczynku pielgrzymów, miejsca do strzyżenia włosów - wszystko podporządkowane pielgrzymom. Światynia - niesamowita!!!
No i "wisienka na torcie", czyli przeurocze, Dhanushkodi z łodziami rybackimi. Wędrówka brzegiem morza na sam skraj kontynentu jedynie w towarzystwie motyli i szumu fal - niezapomniana.
Samo miasto raczej bez rewelacji. Za to świątynia i pałac królewski - absolutnie konieczne do odwiedzenia!
Absolutnie magiczne miejsca! Angkor Wat najmniej - tłumy turystów. Bayon - cudo nad cudami! Posotałe, szczeólnie Ta Prohm, Bantey Srei, Bantey Samre no i Beng Malea - miejsca niezapomniane, cudne, pełne jakiegoś zaginionego czasu sprzed wieków..... Nie ma już zbyt dużo takich miejsc na świecie . . .
Jeden z zakątków, w którym nie zagnieździła się jeszcze globalizacja i masowa turystyka. Ludzie cudowni! Nieskażeni "biznesowym" podejściem do przybysza (może oprócz okolic Siem Reap). Wszędzie indziej: prostolinijni, prawdziwie szczerzy i gościnni. Kraj natury, która pokazuje, że ona rządzi! Niesamowite przestrzenie pól ryżowych, małych wiosek, wynurzających się na horyzoncie gór. Okolice Battambang - puste i dziewicze, południe: Sikanoukville z przepięknymi plażami i dzikimi wyspami. Niesamowity trekking na Bokor Hill koło Kampot. Wrażenia niezapomniane! Tylko klimat upiorny :)
Byłam w listopadzie 2009. Nie można już było wjeżdżać - niczym (droga zamknięta). Trzygodzinna wspinaczka w 10-osobowej grupie po głazach, korzeniach w upale i wilgoci - nie zapomnę tego do końca życia. Dopiero pod szczytem podwózka "na pace". Ale warto było, choć drugi raz już bym się na to nie zdobyła :) Kasyno i widok ze szczytu warte były tego morderczego trekkingu!
Serendipity beach praktycznie zniszczona przez niedawne tajfuny (listopad 2009), ale Otres - cudowna! I wspaniała pani "Langusta", dzięki której całodzienne wyżywienie było zapewnione :) Fajna wycieczka statkiem na Rung Samloen (z właścicielem Niemcem i Angloem): snokering, rzeka mangrowców na wyspie.....Trafiłam na ulewę - cudowne wrażenie: gorąca woda, gorące powietrze i zimny deszcz :) Miłe wspomnienia . . . .
Bardzo przyjemne miasto. Można godzinami chodzić po ulicach i zawsze coś ciekawego się znajdzie. Uroczy Pałac Królewski i imponujące Muzeum Narodowe. Piękna promenada nadrzeczna, fajne bazary (Central Market i Russian Market). Można pojechać przez Most Japoński nad Mekong. Po drugiej stronie rzeki jest cudowna buddyjska świątynia w kształcie łodzi (zero turystów). Byłam mile zaskoczona Phnom Penh.
Senne prowincjonalne cudowne miejsce. Wieczorem, około 20 nie ma już żywego ducha na ulicach. Absolutnie konieczne zwiedzanie pobliskich świątyń: Phnom Banan i Phnom Sampeau. Droga pomiędzy jedną, a drugą nieziemska: droga szutrowa, pola ryżowe, bananowce, palmy, wzgórza i zer ludzi. Do każdej ze świątyń trzeba się wspinać (do Phnom Banan po stromych schodach). Phnom Sampeau jest na szczycie wysokiej skały. Widoki niezapomniane i żadnych turystów. Łódź z Battambang do Siem Reap to również absolutnie polecana "przejażdżka". Osiem godzin niesamowitych widoków!
Jedno z najbardziej klimatycznych miejsc. Kolonialna zabudowa, kwiaty, restauracyjski, bulwar nad rzeką. Cisza i święty spokój. Można przejść się na bazar - największe skupisko ludzkie w tym spokojnym miasteczku. No i koniecznie na Bokor Hill!
Kep w 2009 roku zrobiło na mnie olbrzymie wrażenie. Czyściutkie ulice, skwery, parki, zadbana plaża. Mnóstwo zieleni, spokój. Nie spodziewałam się, że tak wygląda ta mieścina. Dużo fajniejsze miejsce niż Sikanoukville.
W porównaniu z Battambang, Kampot, czy nawet Sikanoukville straszne miejsce. Tłumy turystów, "wyszkoleni" tuk-tukowcy i hotelarze. Na szczęście mieszkałam poza Central Marketem, w cichym miejscu nad rzeką. Mimo tego Siem Reap ma swój klimat. No i pyszne indyjskie restauracje!! Knajpa prowadzona przez "białaskę" koło marketu też klimatyczna - dobre miejsce na odpoczynek i łyczek piwa "Angkor" :) Siem Reap ma chyba najgorsze drogi w całej Kambodży :)
Urocze wioski na jeziorze z wiecznie uśmiechniętymi ludźmi i szczęśliwymi dzieciakami. Przyroda cudowna!
Nie lubię ani tego miasta, ani ludzi. Tajowie są już tak rozbestwieni przez turystów, że aż trudno uwierzyć. Byłam w Bangkoku dwa razy. Ostatnio, w listopadzie 2009 przeszłam prawie całe centrum: od Chao Praya, po Siam i Silom, dzielnicę chińską. Zabytki piękne. Szczególnie świątynie mniej odwiedzane przez turystów. Płac Królewski i Wat Po zadeptane do nieprzytomności. Siam robi wrażenie, ale ludzie odstraszyli mnie tak, że długo już tu nie zawitam.
Bardzo fajne miejsce. Niesamowity widok z dołu i przepiękny widok z góry. Warto namęczyć się, żeby zobaczyć świątynię i krajobraz okolić.
Bardzo przyjemne miasto. Ma jakiś specjalny klimat, dzięki któremu chciało się tam zostać dłużej. Pałac przepiękny i na zewnątrz i w środku. W Mysore można spokojnie zostać kilka dni i nie nudzić się. Polecam ZOO! Można zobaczyć tygrysy bengalskie :)