Warte odwiedzin,chociazby w drodze powrotnej z MraukU do Rangunu.Dluga parokilometrowa plaza,piasek moze nie tak jedwabisty jak na niektorych tajskich wysepkach,woda moze nie tak szmaragdowa,ale generalnie mozna naprawde odpoczac,kupic pare fajnych drobiazgow dla zony i kochanki,no i najesc sie za wszystkie czasy przepysznym seafoodem za niewielkie pieniadze co akurat w innych rejonach Birmy juz nie jest takie proste.Plaza konczy sie wioska rybacka,na granicy stoi budka wartownicza tamtejszej ubecji dbajacej o spokoj turystow dostarczajacych jak powszechnie wiadomo cenne dewizy,ale ludnosc kursuje tam a nazad czy to w celach transportowych noszac na grzbiecie niewiarygodne ciezary
np.pnie drzew wagi okolo 50 kg - trasa 5 kilometrow w pelnym sloncu - czy tez handlowych.Fantastyczny klimat,przynajmniej w lutym.....
Sa na swiecie miejsca niepowtarzalne nigdzie indziej takie jak Angkor,Sagrada FAmilia czy Ayers Rock i Pagan niewatpliwie do nich nalezy,numer jeden z wszystkich wartych obejrzenia w Birmie.A jesli doplynac jeszcze do niego krypą
posuwającą sie niespiesznie w dół Ayeyarwaddy River wrazenia beda jeszcze bardziej magiczne...dobre miejsce na kupno pieknych rzeczy z laki,jesli ktos bedzie marudzil ze drogo niech sie zorientuje ile trwa i ilu zabiegow wymaga wytworzenie najmniejszego z tych cacek....
Chyba musze podziekowac MaxKAzikowi za wpis,dawno nie spłakałem sie tak ze śmiechu.....napisać iz Indie są nieciekawe - i rownoczesnie przyznac iz w trakcie 2 godzinnego pobytu w Delhi,ktory autor jak dumnie podkreśla odbył sam,przeżył wiecej niz w ciagu 2 tygodni w Grecji - to chyba jednak jest mistrzowstwo świata porównywalne chyba tylko z wrazeniam mojej znajomej ktora zapytana o wrazenia z Akropolu odparla....stary,nic ciekawego,same rusztowania...
Lubie Rangun chociazby za sama nazwe ktora od dziecinstwa wzbudzala w mej wyobrazni obrazy krain dalekich i nieskonczenie egzotycznych.Na szczescie dla nas i nieszczescie dla jej mieszkancow - chociaz mozna by tu podyskutowac nad szczesciem jakie kiedys zaoferuje im zachodnia cywilizacja - pozostalo tu wiele klimatow ktore te dziecinne wyobrazenia dopelniaja.Byc moze dla wielu jest to miasto brudne,zdewastowane,jego piekne kolonialne budynki zrujnowane,ale wszystko to wynagradza jedna wizyta w Shwedagon Paya,miejscu o czystej magii jakich niewiele znajdziecie na swiecie.Ale nie tylko ona,to miasto ma swoj specyficzny urok,a uroda niektorych jego mieszkanek,hm...
Polecam The Grand Mee ya hta Residence,chyba najlepszy hotel w jakim spedzilismy pare nocy w Azji za niewygorowana kwote 70$.....
Ha,ha bardzo ciekawe miasto jakie mialem okazje odwiedzic wiedziony nadzieja na dostanie sie ta droga do Birmy,a konkretnie na wyspy archipelagu Merqui.Zaczelo sie obiecujaco gdy w recepcji zapytano mnie czy oprocz pokoju reflektuje rowniez na Birmanke,oddajaca sie jak zapewniano za bardzo niewygorowana oplata.Poprosilem o czas do namyslu. Potem wypilismy piwo z ,dosc tajemniczym Niemcem ktory zapewnial iz nienawidzi Tajlandii i Tajow,jednak nie bardzo potrafil wyjasnic dlaczego spedza tu co roku pare miesiecy i to wlasnie w tej totalnej dziurze.Potem bylo juz mniej ekscytujaco,proba przedarcia do Birmy zakonczyla sie fiaskiem z powodu braku wlasciwej pieczatki w paszporcie,a moze bardziej lenistwa naszego MSZ- etu,ktore nie potrafilo zapewnic obywatelom Polski tego co zapewniono czeskim i wegierskim czyli traktowania jako obywatela Unii Europejskiej,nie zas jakiegos Zbira czy innej konfiguracji. W sumie nie bylo najgorzej,dzieki przytomnosci umyslu tajskiego celnika uniknalem losu Toma Hanksa na lotnisku Orly czyli blizej nieokreslonego czasowo pobytu w strefie zerowej i juz nastepnego dnia moglem ruszyc na Phuket by stamtad via BKK jednak dotrzec do Birmy.Ciekawe czy od tego czasu naszemu Ministerstwu udalo sie cos zdzialać?
Uff,ta Chinka o duzych oczach...mimo iz bylo to 22 lata temu pamietam do dzisiaj jak i to ze w zasadzie jest to jedyny powod by odwiedzic to miejsce co ochoczo czynia cale zastepy panow z roznych stron Azji ,na ktorych tle oczywiscie wypadamy imponujaco w odroznieniu od Hat Yai
Jesli mozna byc tak bezczelnym by cokolwiek doradzac doswiadczonym globtroterom,ktorzy z niejednego pieca juz chleb jedli....zostawcie sobie Angkor na sam koniec Waszych podrozy po Azji,po nim prawie wszystko robi sie jakies takie malutkie i jakby mniej ciekawe.Podobnie jak nasz europocentryzm gdy zdamy sobie sprawe jak wygladalo to miejsce w czasach gdy Paryz to byla wiocha po ktorej lataly luzem swinie,rowniez te z lasu.Ale odrobina pokory nigdy nie zaszkodzi.....