Jest pięknie, choć ilość "napitej" i krzyczącej młodzieży powoduje, że chce się uciec stamtąd do ciszy. Phi phi Ley jest cudowna. Proponuje opłynięcie wyspy prywatnie wynajętą łodzią, dzięki czemu można stawać gdzie się chce aby popływać w wybranych miejscach. Kolor wody i piasek - cudo!
Niezwylki ludzie, ciągle uśmiechnięci, pyszne jedzenie - łącznie z tym kupowanym z "ulicznych garnków" Niestety wszechobecny smród z kanalizacji powodował wielki dyskomfort. Sterty śmieci walające się wszędzie niszczą urok tego pieknego kraju.
Piękna zielona wyspa. Cudowne plaże.... Decydując się na postój na wyspie proponuje mocno przemyśleć w jakiej części wyspy chce się zamieszkać. Co miesiąc odbywa się tu słynne Full Moon Party.
Dobre miejsce gdy chce się organizować jednodniowe wypady. Z typową promenada nadmorska. restauracje i sklepy.
Mi osobiście sie wogóle nie podobało. Masa turystów, pełno knajp, sklepów, huk. Mnóstwo "podtatusiałych" Panów z najnowszymi dziewczynami w wieku lat 18 (albo mniej). Polecam wizyte na ulicy z barami gdzie bawią się i robią show transwestyci. Rewelacja.