byłem łódką w styczniu 2010. Jedyna cywilizacja w archipelagu Butangów. Dobre miejsce wypadowe (i chyba jedyne) do zwiedzenia innych wysp. To był pierwszy raz kiedy nocowałem w miejscu gdzie nie było widać żadnego światła a na brzegu słychać było krzyki małp (cieśnina pomiędzy Koh Butang z Ko Ra Wi)
w rzece widzieliśmy oczy krokodyla. Trochę strach. Tym bardziej, że zabrakło nam paliwa i zostały wiosła. Tu można poczuć atmosferę powieści przygodowych z dzieciństwa, chociaż ośrodek wypoczynkowy trochę socjalistyczny