W Varanasi przeżyłem szok. Totalny śmietnik na ulicach, smród, żebracy, trendowaci, wyciągający zawinięte szczątki rąk, ocierający się o wszystkich którzy mogą coś dać, krowy i inne zwierzęta robiące co chcą, kurz i wrzawa, tłumy ludzi którzy tu przyjechali umrzeć, leżący na chodnikach wśród śmieci i odchodów. A do tego Ganges, jeden totalny ściek, a oni się tam obmywają, piorą bieliznę, obok kremacje i wrzucanie prochów, niekiedy szczątków do tej wody. Czas się tu zatrzymuje. Totalny szok!!!
nie polecam w szczycie sezonu, czyli w grudniu i styczniu...chyba, ze ktos lubi placic o 30 % wiecej za wszystko, przeciskac siew tlumie jak w hongkongu,pocic sie w 35 stopniowym upale i sluchac ryku silnikow motocykli i quadow.
w paru slowach: za mala wyspa a zbyt duzo ludzi.
9/10, ale trzeba uwazac na halas(jesli ktos go nie lubi, trzeba poszukac troche bardziej cichych miejsc) i bezpanskie psy wieczorami...- glownie we wsiach i malych miasteczkach