Właśnie wyjechaliśmy z Mae Hong, (30.01.2012) za nami wioska kareńska (według mnie godna obejrzenia), i przede wszystkim zrobienia wielu kolorowych zdjęć. Samo miasto, nie różni się niczym od innych turystycznych miast w Tajlandii-dużo zgiełku,krajobraz podobny skuter na zmianę z 7eleven i kilka świątyń. Po drodzę do Chiang Rai wstępujemy do Fish Cave - która niestety okazuję się lipą, kilka niebieskich karpi i 100 BHT za wejście.
Wpisane do UNESCO - zdecydowanie warto, aczkolwiek ciekawostką okazał się fakt że można po parku jeździć autem.Dużo przyjemnych noclegów,i rowerów do wypożyczenia.
Miejsce bardzo urodziwe krajobrazowo,zwierząt raczej nie dużo, głównie małpy i ichniejsze jelonki - fajne możliwości trekingowe.Czynne od 6-21 noclegów więcej od strony północnej parku niż południowej.
Spory obszar pokryty świątyniami, dla ludzi spędzających czas w Bangkoku, miła bliska wycieczka, dla podróżników delikatne rozczarowanie, przede wszystkim rozmiarem głowy w drzewie.
Pai to mekka dla Westów,mnóstwo Guest Housów i hotelów klasy***, dużo knajpek i jedzenia na ulicy.Polecam herbatkę w bambusie z trawy cytrynowej - GENIALNA !. na dwu dniowy odpoczynek b.fajne miejsce.
całkowicie nie ciekawe miejsce,wszystko ustalone pod turystów przypływają slow boatami.Guest hoousy od 5 dolarów do dowolnej kwoty.Uczulam przy rejsie na slow boacie, że jeżeli mówią że masz być na 8.30-to bądź-inaczej możesz się najzwyczajniej w świecie niezmieścić:)
całkowicie nie ciekawe miejsce,wszystko ustalone pod turystów przypływają slow boatami.Guest hoousy od 5 dolarów do dowolnej kwoty.Uczulam przy rejsie na slow boacie, że jeżeli mówią że masz być na 8.30-to bądź-inaczej możesz się najzwyczajniej w świecie niezmieścić:)