Kanyakumari jest przepiekne i magiczne! Po prostu zachwycajace Polecam kazdemu kto bedzie w Kerali albo Tamilnadu zeby tam dotarl!
Przyjemne Nieduze miasteczko do spedzenia dluzszego czasu Podroze po kanalach sa rewelacyjne, niesamowite jest to ze sa one codzienna trasa tak wielu ludz ktorzy tam mieszkaja.
Puskhar jest przecudowny Wspaniale tam zostac na chwile dluzej Po prostu jest piekny! Tak bardzo estetyczny, jasny!!
Jaisalmer piekny, ale ludzie ktorzy tam mieszkaja sa wspaniali W calym Radjastanie spotkania z ludzmi sa niepowtarzalne i czasem bardzo glebokie Pustynia pozostaje w pamieci mocnym sladem - niesamowita
Plaze nie podobaly mi sie. Takie enklawy dla bialych poza miastem. Wcale nie sa takie puste, sa napchane plazowiczami Nie podobalo mi sie. Miasteczko do zwiedzenia na kilka godzin...
Jest swietne Bo tu jest wszystko Swietne przed wylotem zeby zrobic zakupy i prezenty Lubie Deli na start albo na koniec podrozy Zawsze jest brama i to jest super
Kochi mnie tez nie poruszylo Ale jest jedna urzekajaca rzecz i trzeba KONIECZNIE to zobaczyc spektakl KATAKHALI Po prostu cudo Najlepiej zobaczyc w kathakali center bo tam jest pelen profesjonalizm Bardzo polecam
Poipet jest miasteczkiem/wioską o niewątpliwie mafijnym klimacie. Nędza sąsiaduje z domami hazardu, przed którymi rozwinięte są czerwone dywany. Niewatpliwie Mafia trzyma tu w ręku transport autobusowy. Miejscowość jest brudna, brzydka a w powietrzu wiecznie wisi czerwony pył. Przyznam, że to jedyne miejsce w Kambodzy, w którym nie czułam się bezpiecznie
Jestem absolutnie zakochana w Phnom Penh. Stosunkowo niewielu turystów tu dociera więc atmosfera tu panująca jest tym bardziej niepowtarzalna. Coś magicznego wisi w powietrzu. Jasne - jest brud smród i ubóstwo - tym wyraźniejsze, że skontrastowane z bogatymi domami i dobrymi samochodami, ale to jest własnie ten smaczek. W Phnom Penh polecam pumpkin soup with coriander, bazary (wolę ten drugi pod względem wielkości) na których można kupić przecudowny i tani jak barszcz jedwab a także koniecznie masaż całego ciała.
Fantastyczne czarujące miejsce. Marzę by znaleźć się tam w porze deszczowej gdy zieleń jest soczysta i japońskich turystów mniej. Do Angkoru trzeba jechać jak najszybciej, bo za 5, 10 lat to już będzie zupełnie inne miejsce (najazd turystów). Acha - trzy dni tutaj to absolutne minimum (choć ludziom typu "gdzie tu jest mc Donalds" zapewne starczy 1 dzień) Myślę że warto wybrać się tu na 5, 7 dni żeby móc w ciszy i samotności odpocząć, poczytać książkę poleżeć i pomyśleć o życiu. Ja nie mogłam tego zrobić bo miałam 2 dni więc latałam po Angkorze jak kot z pęcherzem by zaliczyć wszystko. Mając czas na zadumę, drzemkę, zapachy, rośliny, kamienie i motyle Angkor to zapewne zupełnie inne miejsce - jeszcze bardziej magiczne. Jakiej opcji się nie przyjmie - jedno jest pewne - trzeba znaleźć tu co najmniej godzinę na samotność i nie można zapomnieć aparatu.
Polecam widok z balonu na Angkor.
Jestem rozczarowana Phuket. To obrzydliwie komercyjne miejsce dla turystów, którzy w Tajlandii najchętniej jedzą stek z frytkami i popijają to coca colą albo Heinekenem, a całe dnie spędzają na plażach ze swoimi spasionymi dziećmi. Tu zostałam okradziona (w pokoju hotelowym) i tu też jadłam najdroższe i za razem najgorsze jedzenie w Tajlandii. Podstarzali panowie prowadzają tu za rękę 14 letnie Tajki a transwestyci robią kiczowate "wieczory Tajskie" w których turyści z wycieczek z biur podróży szukają smaku Tajlandii.. Dwa dni spędzone tu zamieniłabym na 1 gdziekolwiek indziej.
Jedno co warto - przelecieć się na spadochronie za motorówką (np w Kata)
Koh Samui to piękna wyspa, wspaniałe plaże i smaczne oraz niedrogie jedzenie. Wrócę tam jeszcze raz......
Byłam na Koh Lipe kilka tygodni temu... To po prostu raj na ziemi:-) Polecam gorąco i to rzeczywiście jak najszybciej... To prawda, że budują tam wielki hotel i może nie być juz tak kameralnie i spokojnie. A szkoda, bo teraz to taka enklawa spokoju. Spędziłam tam tydzień i mogłabym jeszcze...
Spędziłam na Koh Lancie uroczy tydzień w bardzo fajnym resorcie www.Srilanta.com Polecam go gorąco wszystkim, którzy cenią wygodę i odrobinę luksusu, ale w dopasowanym odpowiednio stopniu do klimatu panującego w Tajlandii. W 5 dni zjeździliśmy całą wyspę i zrobiliśmy 350 km. Polecam również odwiedziny drugiej części wyspy - Koh Lanta Noi, tej kompletnie nie odwiedzanej przez turystów, bo nie ma tam żadnych resortów.
Bagan nie znajduje się na liście UNESCO, wsze wypełniono do tego wszystkie dokumenty, ale koniec końców z powodu sytuacji politycznej w kraju, UNESCO nie wyraziło zgody na opiekę nad Bagan.
Poza tym wspaniałe i niepowtarzalne miejsce. Magiczne.
Raj na ziemi- motyle, małpy, iguany, turkusowa woda, snorkeling zadowoli najwybredniejszych.To , co pod wodą w Tajlandii jest dostępne tylko z łodzi tu jest dostępne z własnej plaży.Fantastyczne koralowce, tysiące błazenków, przy odrobinie szczęścia trafia się żółwie i rekiny. Nie jest tanio, ale niewymagający dadzą radę.Domek bez klimy i ciepłej wody osiągalny nawet na Besar za 60 RM w sezonie (lipiec).Polecam Mama's resort-czyste domki, dobre jedzenie w rozsądnych cenach.Warto rezerwować w sezonie, w weekendy zwłaszcza mają full.