poza wieloma światyniami, nic ciekawego. Warto się zatrzymać na jeden wieczór ale rano już jechać dalej.
wspaniała, uśmiechnięta, wyjątkowo bezpieczna i miła podróż. Załuje że nie dotarłam do chiang Rai ale i tak - było genialnie
cicho i ślicznie. Doskonałe miejsce na koniec podróży, odpoczynek i słońce, spacery po pięknej plaży do gotowych do kopulacji skał - dziadka i babci.
Jedyne miejsce w Tai gdzie jadłyśmy w restauracji i było naprawdę warto. Masaże w hotelach spa tak profesjonalne że ...ech, co tu mówić. Jedyne miejsce poza czang mai, gdzie z czystym sumieniem polecam masaż głowy i "organów wewnętrznych".
Czytam tu że dużo turystów, że druga po Pukecie... Puket był koszmarny a na Samui obleśne angole urzędowały tylko w centrum. A tam nie chodziłyśmy, bo po co? Turystów w naszej okolicy nie było wcale poza jakąś para rastaholendrów.
Tylko drinki zamawiac trzeba od razu bez cytryny, bo inaczej wszystko smakuje tak samo:)
park jest ogromny i jak na warunki chińskie bardzo drogi (bilet na dwa dni). Baza noclegowa w okolicy - koszmarna!! I masa chińskich turystów którzy z nogami włążą we wszystkie te skarby.
Ale i tak - widoki przepiekne, odbierające dech w piersiach. Natura w pełnym rozmachem i fantazją. Nie przepadam za turystycznymi atrakcjami ale pojechałabym tam jeszcze raz bez mrugnięcia okiem. Tylko wzięła więcej swetrów :)