dalem "zachwycjajace", bo caly Laos mnie zachwycil. niezaleznie od tego, ze faktycznie Vat Phu to pestka przy Angkor Vat. i pania z lodoweczka na szczycie schodow tez milo wspominam. polecam szczegolnie w lutym/marcu w porze suchej - wszystko t owyglada zupelnieinaczej niz na tych zdjeciach. swiatlo jest zupelnie inne (kolory rowniez), na niebie nie ma ani jednej chmury. krajobraz jest calkowicie wypalony sloncem i przypomina bardziej sawanne niz las tropikalny.
Potwierdzam powyzsze opinie. czas tam po prostu stoi w miejscu... Don Det przypomina nadbaltyckie Debki z dawnych hipisowskich czasow
calkiem ciekawe swiadectwo poswiecenia narodu, ktory kolejno dal w dupe Japonczykom, Francuzom, Amerykanom, Kmerom i Chińczykom.
+ na miejscu strzelnica, na kotrej mozna wyprazyc miedzy innymi z M60 i gangsterskiego Tommy Guna
zabita dechami dziura w gorach. moj pierwszy kontakt z Laosem. zupelnie nie zapowiadala tak zachwycjacego kraju jakim chwile pozniej sie okazal byc Laos
nikt, absolutnie nikt, nie mowi po angielsku. wiec jesli Ty nie mowisz po kantońsku, to wpadles jak sliwka w kompot. lepiej wracaj wiec do hongkongu poki jest blisko...
i wszedzie smierdzi golebiami i jest piekielnie szaro i brudno.
i wolność dla Tybetu, sukinsyny!!!