Właśnie wróciłam. Zabytki stosunkowo świeże, pazerni, śmierdzący Wietnamczycy, uganiający sie za dolarem, ufajdane obrusy nawet w eleganckich hotelach, kuchnia nie umywa się do chińskiej. Nie ma mowy o zjedzeniu czegoś w małej knajpce lub na ulicy - wszystko lepi się od brudu. Piękna przyroda tonie w śmieciach. W zatoce Ha Long zamiast ryb pływają opakowania foliowe. Jestem trochę rozczarowana, są w Azji znacznie ciekawsze i tańsze miejsca.