Bardzo fajneMieszkałam, uczyłam się i pracowałam w Bangkoku przez ponad pół roku. To miasto kontrastów. Z jednej strony luksus, zabytki, hotele, restauracje, pyszna kuchnia, wspaniali uśmiechnięci ludzie, a z drugiej strony ciężki do zniesienia smog, smród z kanałów ściekowych i kanałów rzecznych, bieda, korki. Podsumowując: miasto ma tyle do zaoferowania, że rok to za mało, by wszystkiego spróbować i wszystko zobaczyć (ale o wielu rzeczach nie dowiemy sie z przewodników). Antidotum na jego ciemną stronę jest wyjazd do krajów ościennych - powrót z Wietnamu do Bangkoku to był powrót do cywilizacji i do domu :) Odradzam Khao San Road - komercha, naciągacze, a rdzennych na palcach jednej ręki policzysz (jeden plus, dużo biur podróży: nawet rozsądne ceny).
ZachwycająceIdealna baza wypadowa na całodzienne wycieczki. Relaks, chill out, spokój, piękno. Plaża Ton Sai tylko - dostać można się tylko łódką.
ZachwycająceDla mnie raj na ziemi - Maya Bay. Muszę tam wrócić! Rewelacyjny Snorkelling. Wypad jednodniowy łodzią motorową jest wystarczający.
NieciekaweNieciekawe miasto. Warto zobaczyć tylko cytadelę. Poza tym, ciężko znaleźć przytulną knajpkę z rozsądnymi cenami albo w ogóle restaurację. Miasto jakby wymarłe. Jadąc z południa na północ, jest przymusowym przystankiem pośrodku Wietnamu, więc trzeba jakoś to przeżyć.
NieciekaweWietnamczycy nie należą do tych sympatycznych ludów Azji, a w szczególności Ci na północy. Na każdym kroku chcą oskubać, okraść i jak się ma szczęścia i oczy w ... można tego uniknąć. Kwintesencją jest Hanoi. Południe Wietnamu pod względem mentalności i kultury jest ciekawsze. Tu gwar, hałas, trąbienie, tłok, wszędzie skutery i motorki.
Takie sobieMoje pierwsze wrażenie było czy to jest miasto czy wieś, a co dopiero stolica?! Ciężka historia, która jak brzemię ciąży nad tym krajem. Mili ludzie, bieda, kurz na ulicy, tuk-tuki, supermarket, a w nim kosmetyki dior, chanel... Szok
ZachwycającyCiekawy kraj, ma swój jedyny w swoim rodzaju klimat. Wszechobecny komunizm, magiczne pagody, krawcy, nieustanny hałas, klaksony, domy jak z pudełek. Były 2 rzeczy, których nie mogłam znieść - konsumpcja psów, ruch uliczny. Na pewno wrócę, by zobaczyć Sapę.