Miejsce naprawde warte zobaczenia! Jedyne na świecie takie budowle, podróż z Xiamen jest dosyć męcząca (ponad 3 h busem w jedną stronę - kierowcy jeżdżą bardzo ryzykownie)
Najlepsza plaże są w zatoce Yalong. Hotele są rzeczywiście dosyć wysokiej klasy, ale jest to luksus w wydaniu chińskim tj. plujący goście, puszczający bez skrepowania głosne bąki w windzie, palący papierosy w restauracji hotelowej podczas śniadania. Na plaży wyznaczone tylko małe miejsce do kąpieli (Chińczycy nie potrafią raczej pływać), zabraniają wchodzić do wody poza tym wyznaczonym mini basenikiem. Strasznie hałasują. Ogólnie to o wypoczynku w takich warunkachraczej można zapomnieć. Całkiem fajny jest las deszczowy, chociaż trzeba cały czas uciekać przed hordami wrzeszczących Chińczyków.
A mnie się bardzo podobało. Można wybrać sie promem na kolonialną wysepkę Gulangyu, kolejnym uroczym miejscem jest świątynia Nanputuo. Poza tym jest to dobry punkt wypadowy do domów Hakka i własnie z tego powodu znalazłam sie w Xiamen. Być może moje wrażenia są tak pozytywne, bo mieliśmy świetny hotel (Hilford niedaleko świątyni, z kompleksem basenów - polecam) i niedrogi i do tego fantastyczną pogodę.
Mocno przereklamowane. Zero europejskiej atmosfery, o której czytałam w przewodniku. Jest trochę starych budynków portugalskich ale ogólnie wszędzie wcisnęła się chińszczyzna.
To fantastyczne miasto, nastawiłam się na zakupy - niestety markowe rzeczy są chyba jeszcze droższe niż w Polsce. Może nie trafiłam w dobre miejsca. Koniecznie trzeba przejechać się na Victoria Peak i pospacerować wokół szczytu. Watro też przepłynąć promem na Kowloon, super widoki Hong Kongu - zwłaszcza wieczorem. Polecam tez Repulse Bay.
Rzeczywiście tarasy są imponujące. Byłam w listopadzie - juz po zbiorach, ale i tak wyglądały super. Natomiast pokaz kobiet z długimi włosami organizowany dla turystów to żenada.
Naprawdę fajne miasto, rozwija się w nieprawdopodobnym tempie. Polecam zwłaszcza ogród Yu Yuan i dzielnicę młodych artystów (zaadaptowane stare fabryki)
Jedne z najpiękniejszych krajobrazów na ziemi. Pomimo fatalnej pogody i zatrucia pokarmowego i tak wspominam Yangsuo bardzo ciepło. Polecam pensjonat Snow Lion Resort - poza miasteczkiem, bardzo przyjazna atmosfera. Koniecznie trzeba wypozyczyć rower.
Warto pojechać na wycieczkę z Szanghaju i zrelaksujować się w ogrodach. Mnie podobał się zwłaszcza ogród lwi.
W sam raz na jednodniowy wypad z Bangkoku. Na miejscu warto wynajać rikszę, kierowca obwozi po najciekawszych miejscach.
Samo miasto na początku może rozczarowało ale później "łapie się" klimat. Warto odbyć wycieczki po okolicach: świątynia Doi Suthep, farma motyli i orchidei, mini treking w wioskach, spływ Mekongiem, przejażdżka na słoniach, gorące źródła. Jest co robić.
Świetne jako baza wypadowa na pobliskie wyspy i zatoki. My nocowalismy w Ao Nang, stamtąd prawie codziennie pływalismy na wyspy.