Do Ezmirghan dotarliśmy złapanym na stopa Samandem. Miejsce urokliwe, zaciszne - pozwala odpocząć od zgiełku irańskich metropolii. Można powłóczyć się bez pośpiechu po ścieżkach wzdłuż glinianych murków, zagryzając zerwanymi po drodze granatami oraz pogadać z miejscowymi. Polecam gorąco każdemu odwiedzającemu Tabas!
Ahvaz był dla mnie jedynie miejscem przesiadki na autobus do Shush, stąd nie miałem okazji dobrze go poznać. Sami Irańczycy wspominali, że nie ma wielu ciekawych rzeczy do obejrzenia. Pierwsze wrażenie to męcząca wilgotność powietrza - podobnie, jak w Bandar Abbas. Na ulicach można spostrzec sporo mniejszości arabskiej. Okolice Ahvazu obfitują w pola naftowe - widowiskowe zwłaszcza w nocy (płonące szyby). Dobre miejsce wypadowe do Shush, Choka Zanbil oraz w kierunku Iraku.