Samo miasto jest takie sobie. Warto odwiedzic targ owocowo-warzywny i zobaczyc podswietlony palac Maharajy w niedziele od godz 19 do 20. Znacznie ciekawsze sa okolice Majsuru, w szczegolnosci swiatynia Srirangapatna. Majsur jest tez dobra baza wypadowa do pobliskich parkow narodowych.
Fajne plaze, mile knajpki, bardzo przyjazni ludzie - zarowno Indusi jak i turysci, slowem - pelen relaks. Bardzo dobre miejsce aby odetchnac od trudow podrozy.
Piekna wyspa z cudownymi plazami, pieknym morzem i najlepszym jedzeniem jakie jadlam w Tajlandii kupionym na ulicznych stoiskach. Jedyna wada - miejsce bardzo nastawione na seks turystyke, ale mozna od tego uciec mieszkajac z dala od centrum Chaweng i Lamai.
Ao Nang jest dobra baza wypadowa na wycieczki typu wyspa Bonda, wyspy Koh Phi Phi i kajaki (polecam) - ktore sa oblegane przez setki turystow dziennie (przez co nie wspominam ich najlepiej, w szczegolnosci przepelniona, koszmarna "niebianska plaza"). Samo Krabi jest bardzo zadbane, z nadmorska promenada pelna malych sklepikow. Niestety jest tez drogie, glownie przez swoja popularnosc wsrod niemieckich i sandynawskich turystow. Na mnie najwieksze wrazenie zrobil wieczorny targ w miasteczku Krabi, gdzie stolowali sie glownie miejscowi.