Diu to takie magiczne miejsce. musze stwierdzic, ze tam swiat sie zatrzymal.... szczegolnie uda wycieczk po calej wyspie i wejscie w zakamarki miedzy palmami. ludzie mysla glownie o rodzinie i wspolnych posilkach, ktore spozywaja wieczorami. dzieci rozesmiane i nie blagajace o pieniadze, mozna powiedziec, ze jak na dzieci w Indiach sa bardzo niesmiale;)
a dlaczego czas sie zatrzymal? bo to jakby taki malutki kawalek Europy, ale nie takiej jak my ogladamy, tylko moze takiej jaka widzieli nasi dziadkowie czy pradziadkowie. tak sielsko-anielsko:) a mi zawsze kojarzy sie to z XIX wiekiem w zachodniej Europie czy kolonialnych miastach...i jezeli sie jest na wyspie i mieszka przez jakis czas przy samym morzu, to zaczyna sie czuc ten inny, ten sielski swiat. czas inaczej plynie....
a wyspa zachwyca przyroda!!!! palmami, ktorych przeciez u nas nie ujrzymy (no nie liczac warszawy;P), skalistymi wybrzezami, plazai pelnymi muszli..... i cos, co dla mnie (jestem geografem;P) jest genialne i czego w Polsce nie ujrze nigdy - przyplywy i odplywy! pewnego dnia, gdy sie obudzilam zobaczylam, ze ktos ukradl nam morze!!! nie ma wody :(... czarne dno... i w koncu mozna bylo zobaczyc te wszystkie skaly, fragmenty (niewielkie) raf, o ktore sie kaleczylismy;) ale bylo to cos pieknego :) i pozniejszy przyplyw... roznica w poziomie wody wynosila okolo 2,5m... musze powtorzyc... genialnie!!!
glowna plaza na Diu to Nagoa i warto pamietac, ze to typowa plaza dla Hindusow, na ktorej kobiety nawet w wodzie chodza w sari lub pendzabie. gdzie na plazy mozna kupic pizamki;P (czyli stroje do kapieli). gdzie sprzedawane sa gotowane jajka!!! i gotowana kukurydza;) i prawie na kazdym kroku mozna podejsc do wozka z kokosami i napic sie mleczka kokosowego.
i mimo, ze kazdy Hindus patrzy sie na obcokrajowcow, szczegolnie dziewczyny o blond wlosach, to miejsce to jest i tak bardzo spokojne i przyjemna dla "bialych". tak... o wiele lepiej jest na tej malej wysepce niz w innych czesciach indii - mily wiaterek od morza i kochani ludzie z wiosek i hoteli:)