Miasto jest ok, trochę duże i haotyczne. Mało jakoś tego różowego, jak na "różowe miasto".
Dla mnie bomba, miasto wariatów, pierwszy szok kulturowy, milon wrażeń, nie wszystkie piękne, ale wszystkie intensywne.
Ellora i Ajanta są bardzo fajne, warto tu przyjechać, jedne z ciekawszych miejsc w całym kraju.
Genialny fort, niewiele poza tym, ale dla samego fortu warto się przeć tak daleko.
Genialne miejsce, bez dwóch zdań. Najpiękniejsze miasteczko w Laosie, a może nawet w całej Azji.
Samo miasteczko jest jak każde inne, czyli mało ciekawe, ale pola z dzbanami faktycznie robią wrażenie. Szkoda, że tak trudno sie tu dostać.
Świątynia faktycznie fajna, ale nie aż tak, żeby specjalnie tu jechać. Poza świątynią raczej nie ma tu nic ciekawego.
Przyjemne miejsce na relax, polecam spływ mekongiem, ciepła woda, piwko i słońce robią swoje. Dużo fajnych knajpek, gdzie można spotkać ciekawych ludzi. Może i komercja, ale mi się podobało.
Wbrew pozorom całkiem przyjemne miejsce, można pozałatwiać wizy, a w międz czasie jest co pozwiedzać.
Dość fajna dziura, jak ktoś lubi wakacje na wsi, to może się podobać. Takich miejsce w Laosie jest sporo.
To chyba raczej stacja przesiadkowa z busa na łódź, nie widzę powodu, żeby się tu zatrzymywać.
Całkiem, całkiem, polecam trek (koniecznie z przewodnikiem) po wioskach mniejszości etnicznych w pobliżu. Aż nie chce sie wierzyć, że w XXI wieku ludzie żyją w takich warunkach i są do tego bardzo szczęśliwi.