Zwiedzałam Shanghai w 2008 roku z przyjaciółkami przez kilka dni. Stare miasto piękne, niestety nie można się było odgonić od turystów, kupczyków-nagabywaczy i niestety żebraków. Odległości pomiędzy ulicami bardzo duże, więc lepiej brać taksówkę. Była tam prowadzona przebudowa całego śródmieścia, więc robót i hałasu nie brakowało. Niestety zaraz za hotelem ludzie mieszkali w slumsach, więc było na co popatrzec, coś czego codziennie nie widać w krajach zachodnich, a i unosząca się woń długo będzie mi się kojarzyć z tym miastem. Tak naprawdę poza starym miastem i tzw. Bund'em nad rzeką Huang Pu to jedno wielkie blokowisko z bardzo wystrzelonymi budynkami. Ach, zapomniałabym o finansowj dzielnicy Putong z Pearl Tower na czele po drugiej stronie rzeki, gdzie nie brak przepychu i tam można wreszcie wypić kawę ze Starbucks'a i troche odpocząć od wrzasków Chińczyków, a nawet skorzystać z w miarę przyzwoitego wychodka.