Małe miasteczko niby niczym się niewyróżniające, ale właśnie dzięki temu cudownie prawdziwe, autentyczne i żyjące własnym życiem. Warto spędzić w nim kilka dni, przed lub po trekingu. Otoczone jest wzniesieniami, dzięki czemu można wybrać się na jednodniowe spacery. Dużo miejscowych knajpek z lokalnym jedzeniem a także sporo tanich hosteli.
Małe miasteczko, baaaardzo komercyjne, ale jak ktoś lubi spędzać wieczory oglądając amerykańskie filmy (w niemal każdej wersji językowej), jeść pizzę i zachwycać się tego rodzaju egzotyką- to musi tam pojechać! Okolice są rzeczywiście wspaniałe i malownicze, warto jednak wypożyczyć motor lub rower i pojechać zaledwie kilka kilometrów obok trasy proponowanej w przewodniku- wtedy naprawdę można poczuć czym jest egzotyka!