Właśnie wróciłam z dwutygodniowej podróży po Indiach. Byłam min. w Agrze. Miasto jest brudne, hałaśliwe, zatłoczone. Hotele i restauracje przy Taj Mahal wyglądają jak po przejściu huraganu, takich zdewastowanych domów dawno nie widziałam (mowie to z perspektywy osoby, która zwiedziła już kawał świata). Jak czytam komentarze w stylu: " Jak tu cudownie", " To takie piekne miejsce" to zastanawiam sie czy taka osoba przypadkiem nie upadła na głowę. Jedna z "restauracji" rekomendowana przez Lonely Planet nawet nie miała miejsca do umycia rąk. O ubikacji też możecie pomarzyć. Wszędzie śmierdziało, leżały tony śmieci i kręciło się pełno żebraków. Taj Mahal mi się podobał, choć nie powalił mnie na kolana. Jednym słowem INCREDIBLE INDIA! NIE POLECAM.
Właśnie wróciłam z Indii. Byłam min. w Delhi, Agrze. Delhi jest brudne, hałaśliwe, śmierdzące, zatłoczone. Dzielnica turystyczna Paharganj to obraz nędzy i rozpaczy, wszędzie leżą śmieci, krowie gówna itp. Jeżeli ktoś uważa, że Delhi mu się podoba to powienien jak najszybciej się zbadać. Może po prostu niektórzy lubią żyć w chlewie i bardzo im się to podoba. A mistycyzm czują po wypiciu kilku butelek piwa ...Przechodzenie przez ulicę to jakiś koszmar, cały czas trzeba uważać, żeby nikt na Ciebie nie najechał.Jednym słowem INCREDIBLE INDIA! NIE POLECAM. Ps. Dla mnie Delhi to jedna, wielka toaleta publiczna. Ludzie załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne prawie wszędzie. Widzałam mężczyzn, którzy załatwiali się pod murkiem, pomimo że 50 m dalej była bezpłatna ubikacja na bardzo przyzwoitym poziomie . Żenada!