Yangshuo jest jest bajkowym miejscem dla odwiedzających. Miasteczko jak na warunki chińskie malutkie, z niska zabudową nie przekraczającą 5 pięter. Główna ulica handlowa pełna sklepików z odzieżą i pamiątkami, mozna kupić tu również walizkę , plecak, sprzęt fotograficzny, trociczki, lampiony i \'markowe\' zegarki \'Lorex\' lub \'Switch\'. zapach jedzenia i sprzedawcy kapeluszy biegnący za turysta to codzienność. Warto! wynająć otwarty samochodzik z kierowcą (głównie kobiety) i pojechać w głęboką wieś kilkanaście kilometrów od zabudowań. Po drodze widać pola ryżowe niektóre w trakcie zbiorów, inne ze snopkami po zebranym ryżu. To wszystko wśród niesamowitych mogotów wapiennych, porośniętych zielenią i zgietych wpół od pracy ludzi w trójkątnych kapeluszach .
Hong Kong po Chinach kontynentalnych jawi się jak oaza cywilizacji zachodniej z jej nawykami. Tutaj nikt Cię nie przejedzie na przejściu dla pieszych, nikt nie popycha na ulicy, a targowanie się na bazarze jest źle odbierane. Koniecznie trzeba pójść wieczorem po zachodzie słońca na spacer, koniecznie trzeba wjechać na wzgórze Victorii i z tarasu widokowego obejrzeć panoramę miasta. Miłą odmianą jest 30 minutowa podróż motorowym saipanem po \"wodnym miasteczku\"
Trzeba ten kraj powąchać i zobaczyć złoto wielkich pagód i ochrę Bagan. Kolorowe targi w miastach, porty rzeczne gdzie załadunek odbywa się na plecach dokerów, bajeczne jezioro Inle, szarą Irawadi , cichych mnichów i mniszki proszących o jedzenie. i jak już z tam będziecie to przypatrzcie się twarzom mijających Was ludzi...