Być może ta opinia spowodowana jest tym, iż moja podróż odbyła się tuż po odwiedzeniu Kambodży (Angkor wat i pobliskie świątynie) i teraz to już mnie nic nie zachwyci w życiu ;) Armia jak armia, nic szczególnego. Zbyt duża komercja, zero klimatu dawnych czasów, jednym słowem to takie wielkie muzeum. Większość figur (a może wszystkie?) zrekonstruowana/posklejana i przez to wyglądają identycznie jak te, które wytwarzane są obecnie (przed wycieczką do "armii", odwiedziliśmy manufakturę w której teraz tworzy się kopię... i żadnej różnicy nie widać pomiędzy oryginałem, a glinianą podróbką :/ ) Dużo bardziej podobało mi się samo miasto, szczególnie nocą, gdyż jest bardzo ciekawie oświetlone. Wybraliśmy się również na słynne fontanny, jednak w porównaniu z tymi w Barcelonie, wypadły baaardzo blado. Co do dzielnicy muzułmańskiej, to klimat z XVIII wieku, jakby czas zatrzymał się w miejscu... gdyby tylko nie te markety co jakiś czas. Jeżeli chodzi o Xian i Pekin, to największe wrażenie wywarł na mnie wielki mur... i nocny pociąg pomiędzy tymi miastami. Resztę atrakcji można sobie odpuścić, ewentualnie obejrzeć przy okazji, a najlepiej w telewizji ;) Największym minusem jest to, że ani w Xian, ani w Pekinie nie znaleźliśmy żadnej informacji turystycznej, a jeżeli chodzi o język angielski to tylko w hostelach... albo na bazarach. Polecam zakup rozmówek polsko-chińskich (cena ok 15zl, pomoc bezcenna), które wiele razy ratowały z beznadziejnej sytuacji (np. zakup biletu powrotnego na pociąg)