Jadąc do Phonsavan nie należy sobie robić wielkich złudzeń, że zobaczy się super miejsce. Trasa z Luang Praban czy też Vang Vieng jest bardzo ładna i biegnie praktycznie cały czas w terenie górzystym.
Centrum Phonsavan to tak naprawdę jedna ulica i do tego przelotowa przy której znajdują się hoteliki, kilka restauracji oraz mały dworzec busów. Warto także wspomnieć, że w Phonsavan znajduje się biuro organizacji MAG rozminowującej m.in. Laos, w którym można zobaczyć kilka interesujących filmów oraz trochę zdjęć.
Same Plain of Jars są interesujące. Do zobaczenia są 3 obszary jednakże wydaje się, że zobaczenie pierwszego, położonego najbliżej Phonsavan, zaspokoi oczekiwania przyjezdnych. W miasteczku są oferowane wycieczki po wszystkich PLain of Jars połączone z odwiedzinami wraków czołgów z okresu bombardowań Laosu przez wojska amerykańskie.
Jeżeli ktoś ma mało czasu na północy Laosu to raczej można ominąć Phonsavan jednakże jeśli ktoś może powłóczyć się to zachęcam do odwiedzin.
Vang Vieng trudno ocenić. Z jednej strony miejsce bardzo ładne, infrastruktura turystyczna mocno rozwinięta natomiast z drugiej strony tłumy białych turystów nastawionych głównie na alkohol, narkotyki i tubing. Jeżeli ma się czas i ochotę to znajdzie się miejsca odludne i pozbawione rozbawionego tłumu. Inni będą szybko uciekać w spokojniejsze miejsca Laosu.
Sam Datong jest taki sobie. Wszystkie najważniejsze miejsca odwiedza się w nim bardziej na zasadzie zaliczenia tego co najważniejsze. Jednakże groty oraz klasztor pod miastem rekompensują wszystko. Świetne miejsca, sporo turystów, przede wszystkim chińskich, ale równocześnie rzeczy, których praktycznie nie zobaczy się nigdzie indziej. Nawet jeśli Datong nie jest po drodze to warto poświęcić się i pojechać.