Byłam w Nepalu w marcu tego roku i ciągle jestem pod wrażeniem tego miejsca. "Zapalałam szczyty" Masywu Annapurny,pływałam po jeziorze Devi, spływałam rzeką Trisuli , kąpałam się ze słoniem i byłam na safari w Chitwan...i mogłabym jeszcze wyliczać jak miło spędziłam tam czas, ale najbardziej zapadł mi w pamięć Mały Tybet ze swoim niesamowicie wciągającym charakterem... stupa z młynkami modlitewnymi...powiewające nad nami chorągiewki rozsyłające modlitwę na wszystkie strony świata ... i ta muzyka z mantrą " om mani padme hum" ! Tego nie można zapomnieć. Jest to cudowne miejsce!!!