Bangkok jak kazde miasto ma swoje plusy i minusy. Spedzilam tu pare miesiecy i jestem zdania, ze ciezko je ocenic po dwutygodniowych wakacjach. Nie bez kozery sie mawia, ze po trzech miesiacach, albo stad uciekniesz i juz nie wrocisz, albo tak sie zakochasz, ze juz nie bedziesz mogl bez niego zyc. Naleze do drugiej grupy, choc nie sadzilam,ze tak bedzie. Potworny halas, smog, smrod uliczny, i pazerni handlarze - takie byly moje pierwsze wrazenia. Teraz uwazam,ze ten halas bedacy mieszanina dzwiekow charakterystycznych dla roznych kultur (muezin z minaretu o 5 rano, Tajowie przerywajacy prace i cwiczacy na ulicy przy dzwiekach muzyki, dzwieki reklam ze wszystkich mozliwych zrodel) to po prostu czesc tej metropolii. Odor kanalizacji nie znikl, ale docenia sie zapach naprawde smacznego jedzenia i slodka won kwitnacych drzew. A handlarze...no coz...wystarczy proba dyskusji w jezyku tajskim i jakby nabieraja szacunku...I choc dalej nie podoba mi sie tajska kolorowa architektura monumentalna (palace, swiatynie) to doceniam ta mniejsza (Jim Thompson's House). Generalnie bardzo polecam!
Koh Samet to malownicza wysepka w dogodnej lokalizacji (polecam tym, ktorzy obawiaja sie znalezc daleko od brzegu ;-) ) 2, 5 h od Bangkoku. Doradzam (choc do najtanszych nie naleza) osrodki na zachodnim brzegu tym ktorzy chca po prostu odpoczac. Zawsze mozna wziac taksi pick-up'a na druga strone wyspy i spedzic czas na przyklad w wiosce rybackiej. Wyspa znana jest rowniez z przepieknego drobnego bialego piasku, ale czasem mozna sie rozczarowac, szczegolnie w czasie pory deszczowej (najwieksze opady: sierpien, wrzesien). Tajowie mowili mi jednak, ze to jedna z najbardziej suchych wysp w kraju. Polecam.
jedno z najpiekniejszych miejsc w jakim kiedykolwiek bylam! spedzilismy tam 2 dni niestety, trzeba bylo ruszac w dalsza podroz. mimo trudnego dojazdu - droga przez wertepy byla dla nas meka - CUD miejsce!
jedno z najpiekniejszych miejsc w Indiach, ktore moglam odwiedzic. Zdumiewajace, spokojne i wolne od halasu.