Mimo dużej ilości turystów i tak znajdziesz miejsce dla siebie. Oprócz świątyń w mieście polecam Night Bazar i walki Muay Thai. Nie chodzi o same walki ale klimat tam panujący. Około 40 minut od centrum (tuk-tuk) jest miejsce gdzie można pochodzić wśród tygrysów (Tiger Kingdom). Polecam park linowy w dżungli. 3 godziny jeżdżenia w miedzy koronami drzew (Flight of the Gibbon). Dodatkowo trekking na słoniach, whitewater rafting i bamboo rafting. Hostele polecane przez LP są oblegane, więc warto szukać coś nowego. Pyszne jedzenie.
Wróciłam 3 dni temu, mam kilka nowych siwych włosów na głowie, jakąś bakterię w układzie moczowym i boli mnie nerka;) Kraj, tak zadziwiający, że dalej nie mogę tego ogarnąć. Hindusi oszukali mnie wiele razy, zawsze oczywiście na kasę. 97% ludności gapiło się cały czas;) Poczucie bezpieczeństwa i na drodze i w miastach, miałam jednak większe tam niż w Polsce. Stoicki spokój hindusów do dziś mnie zadziwia. Co innego czytać o Indiach, co innego zobaczyć, ten syf biedę i zupełnie innych sposób myślenia. Dla mnie nic w tym tam nie było takie jak w Europie i dlatego warto zobaczyć to na własne oczy!!:)