Miasteczko jak jedno z wielu, w pobliżu: lasy mangrowcowe, możliwość dopłynięcia na okoliczne wyspy (snorkeling) i opisana w LP plaża na której, poza sympatyczną rodziną prowadzącą bar, nie spotkamy wielu turystów. W tym miejscu woda jest brudna. Przejście graniczne 2010 raczej zatłoczone, po stronie tajskiej sporo połączeń do największych miast, ale czeka się długo.