Niesamowite miasto, miasto przez wielkie M, niesamowicie miejskie i różnorodne. Wiele miejsc do zobaczenia ale chyba największą atrakcją jest samo chłonięcie atmosfery metropolii, która odzyskuje swój kosmpolityzm. Niesamowite wieżowce i kolej magnetyczna w zestawieniu z niektórymi typowo chińskimi uliczkami... niesamowity kontrast..
i polecam zdecydowanie :
Muzeum Architektury i Urbanistyki na Placu Ludowym
Wyjazd (cichaczem :) ) na szczyt hotelu Radisson Sas - niesamowite widoki centrum i wyrastającego muru Pudongu w tle
Przejazd koleja magnetyczną 431km/h
Spacer po podejrzanych okolicach na południe od centrum
top 3 naszego pobytu w Chinach.
Niesamowite widoki, mistyczna (choć nieco skomercjalizowana z- w zależności od wioski) atmosfera, ciekawi ludzie i godziny spacerów wśród zielonych pól.
A MUST!!!!!!!
nieziemskie krajoborazy wokól, coś niespotykanego gdzie indziej na Świecie. Połacie krasowych wzgórz... Samo Yangshuo to nic specjalnego, ale wystarczy wypożyczyć rower i jechać dolinkami jechać, jechać przez nieziemską bajkową krainę...
Przyjemne miejsce, otoczenie - bajkowe - podróż do Yanshuo - I know everybody does it but they do it for A REASON!!!!!!! :))))))
Polecam spacer murem z Simatai i zjazd na linie :) Mur sam mówi za siebie, czy potrzeba rekomendacji ? :)
cudowne miejsce i fantastyczna atmosfera, niesamowite otoczenie, tylko nieco tłoczno i makdonaldowo niekiedy, mimo to jedno z ciekawszych miejsc w chinach.
nie znoszę Pekinu wręcz, ale Zakazane Miasto robi niesamowite wrażenie totalnie różny od Szanghaju...
Urocze miasto nad jeziorem warte przystanku po drodze, aczkolwiek nie do końca uważam żeby miałby to być cel osobnej wycieczki
Zdecydowanie polecam, miejsce warte dłuższego pobytu, wyluzowania się i odpoczynku, a jednocześnie okolica zachęca do aktywnego spedzania czasu. Samo Leh jest już nieco turystyczne, z tabunami Aussies i Izraelczyków szukających tu spokoju bądź "haju-spokoju", nie jest też supertanio, ale poczucie izolacji, przebywania w ośrodku tak daleko od reszty cywilizacji i świata jest niesamowite.
Sam nie należę jednak do zbyt uduchowionych osób, dlatego polecę coś dla ciała (w sumie to standard, ale jakżesz atrakcyjny standard :)
1)zjazd rowerem z Khardung La, wywożą Cię jeepem na 5600m (droga do doliny Nubry, najwyższa przelecz), skad zjezdzasz rowerem z powrotem do Leh (około 30km, 1,5h, cały czas z górki na pazurki). Swietna sprawa.
2)Rafting koniecznie na rzece Zanskar - dzikiej, płynącej wąskim kanionem. Trochę strachu można się najeść, ale jest BOSKO!!!
3)okoliczne klasztory, zwłaszcza Thiksey zrobił na mnie największe wrażenie.
4)ci co byli dłużej polecali kilka trekkingów, jak i odwiedziny w Dolinie Nubry...
Co do wysokości to nie wiem z czego to wynika, ale byliśmy w 4 osoby i czy to na 3500 w Leh czy nawet na 5600 na Khardung La, nic nikomu się ani przez moment nie działo, może po prostu wieksza zadyszka, to tyle... Ale wiem, że są tacy co cierpią na chorobę wysokościową...
Miłej wyprawy!!!
Kompleks robi wrażenie, aczkolwiek nie odczułem tam niesamowitej atmosfery, raczej gwar, pośpiech i upał. Poza tym w mieście raczej nic nie ma, więc szczerze mówiąc polecam "po drodze", ale niekoniecznie jesli mamy mało czasu... Wtedy wybrałbym Waranasi lub pustynie Radżahstanu... Przepraszam, za to "wyzute z uczuć" opinie, no ale o takich jest ten portal :)
Aj aj! Moim zdaniem zdecydowanie nie na pierwszy raz do Azji. Żeby się nie zrazić. Podróż do północnego Wietnamu, jaką odbyłem nie tak dawno okazała się... mało przyjemną. Kraj ten nie zachwycił mnie szczególnie. Oczywiście zawsze będę zdania, że lepiej wszystko poznać na własnej skórze, aczkolwiek i tak nie będę tego kraju polecać znajomym, kiedy wkoło jest tyle ciekawszych, przyjaźniejszych, piekniejszych, smaczniejszych i tańszych miejsc.... I parafrazując moim zdaniem dziwne stwierdzenie lonely planet: This is NOT Asia that we dream of from afar. Ta Azja jest gdzie indziej, na pewno nie w Wietnamie.
To jest Azja o której śnimy z daleka. Jest tu wszystko, o czym można zamarzyć. autentyczność i komercja, tłumy i odludzia, spirytualność i rozpusta, tradycja i nowoczesność, wieśniakii hypster mieszczuchy do jakich bywalcy cafe powisle mogą jedynie aspirować :) I jedno, najcudowniejsze - jedzenie. Jest tak dobre, że aż zapominasz o całym świecie...
Strzał w 10, totalny szał... Jest w tym mieście wszystko, jest ono porażająco gigantyczne i tak różnorodne jak ten wspaniały kraj. Polecam oprócz świątyń przechadzki po hipsterskim Sukhumvit, gdzie się lansują młodzi Tajowie, oczywiście targ na którym jest wszystko, Lumphini Park czyli tamtejszy central Park, gdzie można w cieniu drzew i wieżowców poleżeć na trawce i jedzenie. Jedzenie, jedzenie, jedzenie.