Bylam w Bokorze w listopadzie 07. Najbardziej zapadl mi w pamiec sam wjazd na gore przez dzungle. Niesamowita roslinnosc, przedziwne odglosy. Moja kosc ogonowa rowniez pamieta ten wjazd. Na gorze same budynki, zniszczone- budza mieszane uczucia. Ale widok rozposcierajacy sie ze szczytu-zapiera dech w piersiach. To jest absolutnie wielka nagroda po trudach podrozy. Koniecznie! Warto!
Brud, smrod i ... wspaniale. Nie wiem na czym to polega, ale miejsce to mimo, ze brzydkie i tonace w plastikowych odpadach jest magiczne. Nie ma zabytkow, na ulicach chaos, tlumy, ciezko sie poruszac, ale wrocilabym tam natychmiast. Po co? Aby poczuc te atmosfere, zjesc pyszne jedzenie, zobaczyc radosne usmiechy Kmerow.
Bylam w Cong Kneas tuz po porze deszczowej. Wody bylo mnostwo. I wszystko i wszyscy plywali. Hodowla swin na wodzie, szkola na wodzie, kosciol katolicki na wodzie i .... maly chlopiec, 5-6letni na beczce na srodku wielkiej wody smiejacy sie i machajacy. Przedziwne i fascynujace. Polecam!
Trafilam tam na piekna pogode, wiec wspomnienia mam jak najlepsze. Ladne, niezatloczone plaze, czysta, ciepla woda. Wyluzowane bialasy, troche hippie XXI wieku, posrod handlujacych lokalesow. Beach bary z doskonala muza, pysznym jedzeniem i innymi atrakcjami od rana. Ceny bardzo rozsadne. Warto wpasc na kilka dni, aby zanuzyc sie w te leniwa atmosfere.
Mui Ne to miejsce niezwykle klimatyczne...szczegolnie jak sie zawita do miejsca zwanego Lyly Guest House.Wlasciciel sprawia, ze kazdy czuje sie tu jak w domu, mozna posluchac wielu ciekawych opowiesci rodem z zycia i po prostu odpoczac.Dla mnie, najlepsze miejsce w Wietnamie, jesli chodzi o ludzi i hmmm relax