Super. Spacer labiryntem wąskich, rozgrzanych słońcem uliczek, pozostawia niezapomniane wrażenia. Można trochę ponarzekać na coraz bardziej skomercjalizowane hotele, nastawione na zachodnich turystów, sklepy z pamiątkami i mało malowniczy bazar ale nie ma co przesadzać. Jedno z ciekawszych i egzotycznych miejsc w Iranie, które było mi dane odwiedzić. Dobry punkt do wypadu na pustynię. Obowiązkowy punkt wyprawy.
W mojej opinii obowiązkowy punkt wyprawy do Iranu. Kontrast z zadymionym, stołecznym Iranem - kolosalny. Atmosferą przypomina Kraków. Parki, ludzie nad rzeką okupujący trawniki podczas wieczornej kolacji, most 33 łuków, plac Imama. Warto tu zostać kilka dni aby na spokojnie poczuć lokalny klimat. Jedno z lepszych miejsc do nabycia pamiątek. Szeroki wybór wyrobów rzemieślniczych i artystycznych.
W Tabrizie są najlepsze kebaby jakie jadłem w życiu. Na głównej ulicy (nie pamiętam nazwy) w okolicy przecznicy prowadzącej do hotelu Arc (przy cytadeli) jest kilka punktów serwujących mielone mięso opiekane na szpadzie na grillu węglowym, podawane z grillowanymi pomidorami. Fast food, którego nie zapomnę do końca życia. W innych miastach próbowałem - bardzo smaczne, wręcz wybitne ale nie aż tak jak w Tabrizie. Na ulicy warto spróbować naleśnik z rozgniecionym ziemniakiem, jajkiem na twardo i przyprawami. Samo miasto przeciętne aczkolwiek bazar najładniejszy jaki widziałem w Iranie (Teheran, Esfahan, Yazd, Qazvin), a co ważniejsze na bazarze tym można znaleźć, oprócz chińskiej tandety, prawdziwe regionalne produkty (ubrania, artykuły spożywcze). Cena dywanów wydawała się (w porównaniu z innymi miastami) zachęcająca do nabycia.
Zastanawiałem się czy dać "zachwycający" ale... Jak dla mnie trochę za mało tu zieleni i zbyt monotonnie. Pojechałem specjalnie nad morze Kaspijskie do ich "jungle" ale nie robi to wielkiego wrażenia (nie mówiąc już o morzu). Może gdyby zrobić trekking po górach na północy byłoby ciekawiej. To tyle marudzenia. Reszta? Naprawdę nie mam żadnych zastrzeżeń. Nadzwyczaj mili ludzie (czasami już miałem dość zaczepek, a było ich kilkadziesiąt dziennie, i odpowiadania z jakiego jestem kraju i czy mi się tu podoba), pomocni, niekomercyjnie gościnni. Jedzenie super (kebaby!!!, chleb, warzywa), transport zorganizowany, ceny przystępne. Polecam wyprawę na pustynię i w góry. Surowe ale jakże niesamowite widoki. Zapierające dech w piersi. Kraj wydaje się być bardzo bezpieczny. Trochę szkoda słabego kontaktu z ludźmi, którzy rzadko i słabo znają angielski. Uwaga jedynie na taksówkarzy, którzy naciągają na kasę!