Krajobrazy i zabytki-miejsca godne polecenia.Małe "ale" tylko do czystości bardzo ogólnie oceniając .
Chyba najbardziej zachwycające miejsce w tym pięknym kraju.Tu dopiero widać jakie rzeczy potrafi robić matka natura.
Warte zwiedzania są pagody(ja odwiedziłam ich chyba tu z 15),ogólnie klimat miasteczka też ujmujący,ale uwaga na naciagaczy podczas robienia zakupów.
prawdopodobnie jest więcej ładniejszych okolic - my się zawiedliśmy. Jeśli chodzi o rejs po kanałach to można sobie darować, ewentualnie spacer po mieście, zabytkach czy zakupy jedwabne w "fabryce" to warto.
może trochę nie doceniliśmy tego na miejscu, bo po okropnej podróży z Pekinu całą noc w wagonie typu "hard-sit" nie mieliśmy na nic siły ale miejsce warte zobaczenia, nawet bardzo. Trochę pozbawione magii i przybrudzone z powodu otoczenia bardzo już przemysłowego ale mimo wszystko można o tym zapomnieć i zatopić się w podziwianiu zabytku.
Myśleliśmy, że to moloch, że się zawiedziemy ale jednak warto - wbrew pozorom dopiero tutaj poczuliśmy, że jesteśmy w Chinach. Dziwne?
Jak ktoś musi koniecznie zaliczyć kolejne miejsce na ziemi i zobaczyć kasyna, to proszę bardzo - poza tym nic ciekawego.
To ogromne miasto które trudno zdefiniować w kategii podoba -nie podoba się. Zwiedzić bardzo warto. Odrestaurowane dzielnice hutongów są naprawdę fajne, jeśli dobrze się trafi i nie ma nadmiernych tłumów w zabytkach to można je naprawdę "smakować"
Właściwie trudno opisać wrażenie - to jest tak jak można sobie stare Chiny wyobrazić - to trzeba zobaczyć. Pomocne są w tym rowery, którymi całe miasto można całe objechać. Większość hoteli oferuje ich wypożyczanie. Jest jedna wada - jeśli chce się zwiedzić zabytki (zabytkowe wnętrza i świątynie) to trzeba wykupić drogi bilet za wszystkie wstępy (zwiedzenie wszystkiego niewykonalne w 1 dzień) albo umiejętnie dać łapówkę obsłudze i zobaczyć dwa lub trzy wnętrza. Wieża miejska jest odrębnie płatna i niedroga. Polecam też zamieszkanie w którymś z hoteli w obrębie starego miasta - niezapomniane klimaty!!!
Robi ogromne wrażenie zwłaszcza nowoczesna zabudowa Pudongu - polecam wjazd na najwyżej na świecie położoną platformę widokową w budynku "Shanghai World Financial Center" bilety nietanie ale warto. Stare miasto warte spaceru choć nie rzuca na kolana.
Pogoda nam nie dopisała, była powódź i zalało Yang Shuo - nie mogliśmy popłynąć po rzece Li ani nigdzie ale nawet to co zobaczyliśmy wystarcza żebyśmy spróbowali następnym razem jeszcze raz, może tym razem pogoda dopisze.
To tak jakbyś się nagle cofnął o 300 lat - tam w obrębie starej części miasta czas się zatrzymał. Wrażenia dopełnia tradycyjny ubiór ludzi, a jednocześnie np. na Tamelu (dzielnica gdzie większość turystów sie zatrzymuje w hotelach) mozna się dobrze zabawić, zjeść i zrobic fajne zakupy.
To miejsce uspokaja, zwłaszcza po zgiełku dużych miast. Takie spokojne i radosne, to tu zakochałam się w Indiach i miłość ta trwa do dziś. Kolorowe sari kobiet, pałac maharadży i cenotafy i świt nad świętą rzeką Betwa na zawsze pozostaną w mojej pamięci...
Wprawdzie wszyscy jesteśmy opatrzeni z tym widokiem na milionach pocztówek, zdjęciach przyjaciół itd. ale mimo tego to miejsce zachwyca, architektura po prostu idealna, proporcje kolory otoczenia i biały marmur - takie czyste! Absolutnie konieczne do zobaczenia.
Vrindavan miejsce szokujące i jedyne w swoim rodzaju byłam tam teraz w pażdzierniku przez 3 tygodnie. Odwiedziłam też Mathure, Majapur ,Agrę ,Jajpur, Puri i inne ciekawe miejsca przebywałam wśród prostych ludzi, jak równiez byłam kilka razy u Maharadży. Tego co widziałam nie mozna opowiedziec kilkoma słowami. Indie to kraj szokujący i piękny, pozdrawiam Anna
Pewnie że dużo zależy od pogody - jesli jest kiepska zawsze miejsce gdzie jesteśmy wydaje się gorsze bo jesteśmy rozczarowani naszymi potencjalnie nieciekawymi zdjęciami ale to tylko złudzenie. Khajuraho jest bardzo fajne - mimo że czuje się muzealną atmosferę, to miejsce nie jest żywe tak jak inne świątynie ale krajobrazowo zachwyca, zwłaszcza gdy kwitną kwiaty i jest słońce - a rzeźbiarsko świątynie są bardzo ciekawe...
Fantastyczne miejsce na ziemi, może trudne do mieszkania dla Europejczyka ale znam wiele osób, które pomimo mieszkania tam na stałe nadal są zachwycone, więc jednak musi coś w tym być. Jak dla mnie miejsce do wielokrotnych powrotów, choć mieszkać tam nie mogę, nie znalazłabym tam pracy a z czegoś trzeba żyć żeby podróżować, w końcu nie każdy może zostać gwiazdą bollywood.
Kraj fajny ale jednak bardzo odczuwa się tam skutki wielu lat komunizmu i rewolucji kulturalnej, kazda świątynia wydaje się żywa tyko powierzchownie, prawie jak muzeum, warto zobaczyć choćby dla przejawów kultury materialnej nawet w tej formie jaka przetrwała a przede wszystkim dla krajobrazów miejscami zapierających dech w piersiach ale przyznaję pomimo, że jest tam prawie sterylnie czysto na ulicach w porównaniu z Indiami to wolę te "brudne" Indie.
Jedno z najfajniejszych miejsc w Indiach, tchnące spokojem i tradycją miejsce, kolorowe i takie jakieś natchnione. Nad rzeką jest piękny widok na cenotafy. Pobyt tu daje wytchnienie po poprzednich dniach intensywnego zwiedzania.
Nie wiem czy kiedykolwiek umiałabym dać temu miastu opinię zachwycające - tak jak całe Chiny nosi piętno obecnego systemu i rewolucji kulturalnej, która na szczeście minęła. Pałace i świątynie sa pracowicie i z pietyzmem odrestaurowane, bardzo kolorowe, piękne i odrobinę "plastikowe", jednak to miasto-moloch robi ogromne wrażenie swoim rozmachem i nowoczesnością, warto zanurzyć się i pospacerować po ogrodach cesarskich pałaców gdzie dziś wypoczywają pekińczycy: spacerują, grają w gry planszowe i tańczą!! Jadąc do pałacu letniego warto dobrze się przygotować - my pojechaliśmy taksówką (bo trudno było znaleźć własciwy autobus) i taksówkarz zawiózł nas od niewłaściwej strony dzięki czemu musieliśmy przejść całe ogrody w poprzek zanim dotarliśmy do zabudowań pałacowych - na zwiedzanie zostało już mało sił. Mimo jednak tego "plastikowego" wrażenia o mieście warto go zobaczyć i posnuć się kilka dni, zanurzyć w hutongi (nieliczne które przetrwały) np. tam zamieszkać w hotelu.
Jeszcze wracając do tematu - jeśli ktoś chce zobaczyć architekturę tzw. kolonialną to jest wiele innych miejsc na świecie gdzie jest ona ciekawsza, żeby zobaczyć architekturę portugalską wystarczy pojechać do Portugalii, nie trzeba się telepać na drugi koniec świata a poza tym nic ciekawego. Architektura współczesna wydumana i jakaś taka bez gustu - naprawdę strata czasu. Lepiej zostać w HongKongu dzień dłużej.
Co do spraw technicznych jeśli do Makau jedzie się z HonkKongu to oczywiście nie potrzeba wiz ani w tę ani we wtę. Co innego oczywiście z Chin - bez wizy nie ma powrotu.
Samo miasto absolutnie takie sobie, gdyby nie to, że stąd wyrusza się na trekkingi wokół Annapurny i do sanktuarium Annapurny i na inne wyprawy, że jest widok na Himalaje (ale tu można mieć pecha jak my, bo przez 3 dni nie było nic widać z powodu mgły). Można zrobić nienajgorsze zakupy-sprzęt i ubrania turystyczno-trekingowe, choć lepsze były na Tamelu w Kathmandu, dla miłośników gór - jest mnóstwo lokalnych biur trekingowych prowadzących wyprawy w Himalaje. Poza tym nie ma co robić.
Wprost bajkowa opuszczona bardzo stara wieś, labirynt uliczek i rozsypującyh się domów - miejsce przepiękne, chyba jedno z najpiękniejszych w Iranie
Byliśmy we trójkę, mnie się ta pięknie położona i urokliwa wioska bardzo podobała, bardzo lubię takie labirynty domów, zwłaszcza że wieś jest żywa i zamieszkała. Moim dwóm towarzyszom jednak niespecjalnie przypadło to miejsce do gustu a w każdym razie rozczarowali się.
Wróciliśmy z Birmy już kilka miesięcy temu ale jesteśmy nadal zachwyceni. Byliśmy tam prawie miesiąc ale to mało. Kraj bajkowy (zabytki i krajobrazy) przemili usmiechnięci ludzie i uduchowiona atmosfera. Tak jak autor pisze można omijać państwowe hotele i środki transportu i wtedy zostawia się pieniądze tym, którzy tego najbardziej potrzebują. Dzięki temu, że nie jest łatwo podróżować samodzielnie, kraj nie jest szczególnie zatłoczony turystami, dzięki temu wszystko jest takie naturalne i żywe a plaże są nieodkryte, puste i słoneczne...
Wróciliśmy kilka dni temu zakochani w Iranie i na pewno tam powrócimy. Byliśmy sami we trójkę, więc podróżowaliśmy mając do dyspozycji albo transport prywatny albo bardzo wygodne autobusy dalekobieżne. Mieliśmy okazję poznać ludzi, rozmawiać z nimi i bardzo polubić ten kraj, jeden z najciekawszych jakie widzieliśmy w życiu - prastara kultura, piękne krajobrazy i zabytki ale przede wszystkim ojczyznę ludzi: przemiłych, uczynnych, gościnnych, życzliwych i wcale nie ortodoksyjnych. Dużo podróżujemy ale tak miłych ludzi jeszcze nie spotkaliśmy. Do tego nieprawdopodnie słowni i uczciwi - jak Irańczyk mówi, że będzie o ósmej to przyjeżdża 10 minut przed czasem, żeby broń Boze się nie spóźnić, nie spotkaliśmy z ani jedna próba oszukania nas a przecież tak łatwo oszukać kogoś, kto nie zna lokalnych stosunków i cen... Nie wiem jak jeszcze opisać to, jakimi fajnymi ludźmi są Irańczycy. Nie czuje sie tu zupełnie \"terroru\" religijnego, najwyraźniej atmosfera już zelżała. Gorąco polecam, zwłaszcza, że jest tu mało turystów zagranicznych (Irańczycy lubią podróżować i sami zwiedzają) i człowiek z Europy czuje się tu trochę kimś wyjątkowym, witanym na każdym kroku z życzliwością i zainteresoowaniem. Kuchnia może nie zachwyca ale dla kogoś kto przede wszystkim lubi mięso jest idealna, zwłaszcza polecam świetnie zrobioną jagnięcinę. Byliśmy w czasie trwania święta Aszury - to też kolejna atrakcja dla kogoś kto nigdy nie widział obchodów święta muzułmańskiego w wersji szyickiej, choć niestety spowodowało to drobne niedogodności bo część obiektów była zamknięta, nawet bazary a w części meczetów zasłonięto najpiękniejsze ich części. Jeśli chce się tego uniknąć nie nalezy tam jechać w czasie świąt.
Jest to sztucznie odrestaurowane zabytkowe centrum miasta, nastawione chyba w całości na rozrywkę i handel pamiątkami. Do pólnocy trwa łomot z dyskotek i restauracji. Trudno powiedzieć, że jest urokliwe. Bez tego same widoki uliczek są może i ładne ale Ping Yao jest zdecydowanie prawdziwsze...
Lhasa piękna, miło się rozczarowałam bo myślałam, że Chińczycy zniszczyli wszystko i nic ładnego już nie zostało. Bardzo bardzo warto. W całym Tybecie neistety czuje się, że to kraj okupowany i to boli ale mimo to warto jechać choćby tylko po to żeby dotknąć zanikających rzeczy, poczuć jeszcze resztki tego co było i kupując coś wspomóc Tybetańczyków, więcej chyba nie da się zrobić.
po zwiedzeniu Yazd jest trochę rozczarowujący ale zabytkowe wille bogatych mieszkańców z przeszłości, hamam i widok na miasto z dachów tychże jest przepiękny, do tego warto pojechać przez pustynię w góry zwiedzić Abyaneh - to tylko 80 km. Nie polecam jedynie wyjazdu w listopadzie jedyny polecany w LP hotel nie ma dobrego ogrzewania - w pokoju jest zimno tak jak na zewnątrz.
Miasto o niesamowitym klimacie, to miasto tchnie orientem! Przeurocze, zachwycające powalające ... dodać coś jeszcze? Fantastyczny labirynt \\\"uliczek\\\" starego bazaru, częściowo nieczynnego, jedno z najpiękniejszych miast w Iranie. Polecany w LP hotel Orient i drugi Silk Road, dosyć dobre i urokliwe z bardzo miłą obsługą. Oba położone w bezpośrednim sąsiedztwie starego meczetu Jami Masjid.