Niestety nie poczułam tu klimatu religijnych uniesień. Odniosłam za to wrażenie, że z wielu ceremonii robi się pokazówkę dla turystów.
W Varanasi po raz pierwszy (po 3 tygodniach podrózy) miałam dość przeludnienia i syfu.
Warto doswiadczyć tego na własnej skórze, choc nie warto zostawać tu dłuzej niz 2 dni.
Miasto ma fajny klimat, ale najwieksza atrakcja jest sama pustynia. Polecam wioskę Kuri jako miejsce rozpoczecia safari.Zasypianie pod rozgwiezdzonym niebem i pobudka bladym switem w ciszy pustyni to jedno z moich najmilszych wspomnien z Indii:-)