właśnie wróciłem. wyspa piękna, ale są inne, równie piękne. ta ugina sie i trzeszczy pod naporem dziesiątek tysięcy turystów, skupionych na powierzchni kilku boisk piłkarskich. większy tłok chyba tylko w bangkoku. całość na granicy katastrofy ekologicznej. warkot setek łodzi motorowych nie milknie przez cały dzień, o spokojnym plażowaniu nie ma mowy. w środku wioski zlokalizowano otwartą, biologiczną oczyszczalnię ścieków, śmierdzącą niemiłosiernie na pół wyspy. phi phi zobaczyć trzeba, ale maksymalnie jeden nocleg, objazdowa wycieczka łodzią i uciekać w spokojniejsze rejony... a kto szuka imprezy - lepsze są na ko phan gan.