Dla mnie to numer jeden na Borneo i w Malezji w ogóle. W żadnym innym parku nie widziałem tylu zwierząt w naturalnym otoczeniu, co tutaj. A widziałem wiele, także parki, nie opisane na tej stronie.
Niezłe, w mojej opinii numer dwa na Borneo, zaraz po Danum Valley. Odgłosy nocnej dżungli absolutnie wymiatają, na nocnym treku wręcz się bałem, że zaraz coś wyskoczy.
Mój numer trzy na Borneo. Odizolowanie tego parku wpływa na niego bardzo korzystnie, żeby się tu dostać trzeba zainwestować trochę czasu i pieniędzy, co skutecznie odcina pewną grupę turystów. Ale i tak jest duży ruch, strach pomyśleć co by było, gdyby wszystko było prostsze. Pinacles wyciągają z człowieka ostatni dech, ale warto.
Mój numer 4 na Borneo. Mount Kinabalu jako góra wcale kładzie na kolana, widziałem znacznie lepsze, ale to co jest tu najlepsze, to otoczenie. Wszystko zatopione głęboko w dżungli, te odgłosy, zapachy, rewelacyjne miejsce. Z drugiej strony dość drogo wychodzi wejście na dość przeciętną górę, więc nie wiem, czy zdecydował bym się drugi raz.
Mój numer pięć na Borneo. Już nie zachwyca, ale nadal bardzo fajne. Ciekaw jestem czy faktycznie te jumbo jety by weszły do jaskini.
Mój numer sześć na Borneo. Jest blisko, łatwo i przyjemnie, a wrażenia proporcjonalne do poniesionego wysiłku. Zostałem tu na noc i nie wyobrażam sobie jak można zwiedzić park na jednodniowej wycieczce.
Po Borneo myślałem, że nie ma co tu zaglądać, nawet nie miałem takiego planu, ale jakoś samo tak wyszło. I nie żałuję. Dżungla jest pierwszorzędna, wynajęliśmy przewodnika na trzy dni i zapuściliśmy się nieco głębiej. Przewodnik był super, organizacja też niezła. Przyjechać tu, żeby zobaczyć tylko fragment lasu tuż przy wejściu do parku, to jak lizać lizaka przez papierek.
Dżungla i plaże, to Malezyjczycy robią najlepiej. Jedno i drugie jest na światowym poziomie, nie żałuję żadnego dnia spędzonego w Malezji w czasie moich 4 podróży. Do tego Malezyjczycy są super sympatyczni. Może nie tak, jak Indonezyjczycy, ale są dużo fajniejsi od gburowatych Tajów. Sporo osób mówi po angielsku, co ułatwia życie.
KK dla mnie to zło konieczne. Chaotyczne, za duże, brudne (poza centrum) i drogie. Wieże Petronas już nie są najwyższe na świecie, ale faktycznie robią wrażenie.