opis |
Sapa
Sapa jest niedużym miasteczkiem położonym wysoko w górach, zasłużenie popularnym wśród turystów ze względu na wspaniałe widoki, piękną scenerię, tarasy ryżowe, przyjemny klimat oraz sielską atmosferę. W okolicach Sapy żyje kilka różnych mniejszości etnicznych - plemion górskich (np. Dao, Hmong), których można czasem spotkać w mieście, głównie na targowisku, ubranych w swoje oryginalne, plemienne stroje.
Opinie o Sapa
ZACHWYCAJąCY
małaChce się wracać. Ze stolicy Wietnamu to 12 godzin nocnym pociągiem ale są bardzo przyzwoite, można się wyspać:)Tak jak już kilka osób napisało samo miasteczko to takie nasze Polskie Zakopane. Warto wypożyczyć skuter i ruszyć po krętych uliczkach w stronę wiosek pod Sapa, coś niesamowitego. Jazda serpentynami i te widoki przepięknych tarasów ryżowych zapierające dech w piersiach. Można sobie też wykupić wycieczkę trekkingową, warto zobaczyć jak żyją tamtejsze plemiona na co dzień. Na pewno to nie był ostatni raz w tamtych stronach:)
małaChce się wracać. Ze stolicy Wietnamu to 12 godzin nocnym pociągiem ale są bardzo przyzwoite, można się wyspać:)Tak jak już kilka osób napisało samo miasteczko to takie nasze Polskie Zakopane. Warto wypożyczyć skuter i ruszyć po krętych uliczkach w stronę wiosek pod Sapa, coś niesamowitego. Jazda serpentynami i te widoki przepięknych tarasów ryżowych zapierające dech w piersiach. Można sobie też wykupić wycieczkę trekkingową, warto zobaczyć jak żyją tamtejsze plemiona na co dzień. Na pewno to nie był ostatni raz w tamtych stronach:)
ZACHWYCAJąCY
EmiliaSapa w okresie Wietnamskiego Nowego Roku to była gratka dla oczu. Tłumy dziewczat, chłopców, dzieci i kobiet, wszyscy w przepieknych nowych ubraniach, paradujacy przez pola ryzowe, wioski.. Wszystkie drogi wiodły do Sapa gdzie kolorowe tlumy zbieraly sie na placu glownym miasteczka. Dwa dni trekkingu po polach ryżowych to bylo również niesamowite przezycie. Polecam to piekne miejsce.
EmiliaSapa w okresie Wietnamskiego Nowego Roku to była gratka dla oczu. Tłumy dziewczat, chłopców, dzieci i kobiet, wszyscy w przepieknych nowych ubraniach, paradujacy przez pola ryzowe, wioski.. Wszystkie drogi wiodły do Sapa gdzie kolorowe tlumy zbieraly sie na placu glownym miasteczka. Dwa dni trekkingu po polach ryżowych to bylo również niesamowite przezycie. Polecam to piekne miejsce.
ZACHWYCAJąCE
AniaDwa dni trekkingu moze nie jest wystarczajace ale drugiego dnia nasz przewodnik wybrak chyba najciekawsze i najmniej uczeszczane sciezki;) a z calej wycieczki najmniej ciekawa jest sama SAPA...wiec polecam jak zawsze homestay;)
AniaDwa dni trekkingu moze nie jest wystarczajace ale drugiego dnia nasz przewodnik wybrak chyba najciekawsze i najmniej uczeszczane sciezki;) a z calej wycieczki najmniej ciekawa jest sama SAPA...wiec polecam jak zawsze homestay;)
ZACHWYCAJąCE
EdytaJak dla mnie najbardziej urokliwe miejsce w północnej części Wietnamu. Robi ogromne wrażenie.
EdytaJak dla mnie najbardziej urokliwe miejsce w północnej części Wietnamu. Robi ogromne wrażenie.
ZACHWYCAJąCE
anetaBardzo ciekawe miejsce ze względu na kolorowych mieszkańców tych rejonów. Tarasy ryżowe widziałam w listopadzie, po zbiorach (czyli rżysko) a moim zdaniem najpiękniejsze są zielone ale np na targu w Bac Ha nie mogłam przestać fotografować :)
anetaBardzo ciekawe miejsce ze względu na kolorowych mieszkańców tych rejonów. Tarasy ryżowe widziałam w listopadzie, po zbiorach (czyli rżysko) a moim zdaniem najpiękniejsze są zielone ale np na targu w Bac Ha nie mogłam przestać fotografować :)
ZACHWYCAJąCE
kasiuleckaPoprostu samozachwyt! Bardzo ciekawe miejsce ! Polecam w ogóle calutki Wietnam ! Urocze górskie miejsce !
kasiuleckaPoprostu samozachwyt! Bardzo ciekawe miejsce ! Polecam w ogóle calutki Wietnam ! Urocze górskie miejsce !
BARDZO FAJNE
TomekPiekne miejsce z arcyciekawymi mniejszościami etnicznymi, w rejonie Sapa głównie Black Hmong i Red Dzao. Sama Sapa to bardzo turystyczna miejscówka, takie nasze Zakopane, z knajpami i cenami dla białasów. Zeby poczuć miejscowy klimat trzeba się wybrać do okolicznych wiosek lub przejechać się do Bac Ha. ps. na jednym z załączonych zdjęć są kobiety Dzao a nie Hmong.
TomekPiekne miejsce z arcyciekawymi mniejszościami etnicznymi, w rejonie Sapa głównie Black Hmong i Red Dzao. Sama Sapa to bardzo turystyczna miejscówka, takie nasze Zakopane, z knajpami i cenami dla białasów. Zeby poczuć miejscowy klimat trzeba się wybrać do okolicznych wiosek lub przejechać się do Bac Ha. ps. na jednym z załączonych zdjęć są kobiety Dzao a nie Hmong.
ZACHWYCAJąCE
XsenSapa strasznie turystyczna - bardziej podobało mi się w Bac Ha i Can Cao (mniej turystów i bardziej kolorowo), ale na portalu nie ma tych miejsc.
XsenSapa strasznie turystyczna - bardziej podobało mi się w Bac Ha i Can Cao (mniej turystów i bardziej kolorowo), ale na portalu nie ma tych miejsc.
ZACHWYCAJąCE
stachRewelacyjnye klimaty: kolonialno-egzotyczne. Piekne krajobrazy ! Smiesza mnie powtarzajace sie komentarze o "tlumach turystow". Sam jedzie,ale oczekuje aby inni omijali to miejsce szerokim lukiem. To chyba logiczne, ze im ladniej, tym wiecej turystow. Czym sie tu przejmowac ?
stachRewelacyjnye klimaty: kolonialno-egzotyczne. Piekne krajobrazy ! Smiesza mnie powtarzajace sie komentarze o "tlumach turystow". Sam jedzie,ale oczekuje aby inni omijali to miejsce szerokim lukiem. To chyba logiczne, ze im ladniej, tym wiecej turystow. Czym sie tu przejmowac ?
BARDZO FAJNE
JurekMoim zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest samodzielna wyprawa bez dzikiego tłumu turystów, którzy odzierają to miejsce z autentyzmu a przydają mu komercję. Jeśli miałbym być tam jeszcze raz to wybrałbym się z góralem. Widoki wspaniałe, ludzie powoli manieryzują się ale myśle, że jeszcze długo będzie widać folklor ten autentyczny
JurekMoim zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest samodzielna wyprawa bez dzikiego tłumu turystów, którzy odzierają to miejsce z autentyzmu a przydają mu komercję. Jeśli miałbym być tam jeszcze raz to wybrałbym się z góralem. Widoki wspaniałe, ludzie powoli manieryzują się ale myśle, że jeszcze długo będzie widać folklor ten autentyczny
ZACHWYCAJąCE
Andrzej Adam YannianRewelacyjne miejsce, jedno z najpiekniejszych miejsc jakie znam. Wspaniali, biedni ludzie, gory, doliny, ryzowe tarasy, mozliwosc bezposredniego obcowania z tymi ludzmi byla naprawde wielkim przezyciem. Polecam to miejsce wszystkim tym , ktorzy jada z Wietnamu do Chin. My z La Chai przechodzilismy piesza do Hekou i stamtad nocnym autobusem do Kunming. Przejazd na tej trasie jest niepowtarzalna
Andrzej Adam YannianRewelacyjne miejsce, jedno z najpiekniejszych miejsc jakie znam. Wspaniali, biedni ludzie, gory, doliny, ryzowe tarasy, mozliwosc bezposredniego obcowania z tymi ludzmi byla naprawde wielkim przezyciem. Polecam to miejsce wszystkim tym , ktorzy jada z Wietnamu do Chin. My z La Chai przechodzilismy piesza do Hekou i stamtad nocnym autobusem do Kunming. Przejazd na tej trasie jest niepowtarzalna
BARDZO FAJNE
GreniuDo Lao Cai jechaliśmy autobusem z Kunmingu w Chinach wzdłuż rzeki Czerwonej.Autobus jedzie ok 12 godzin do Heikou, linia kolejowa choś istnieje jest nieczynna.Pociągi kursują na odcinku wietnamskim Lao Cao -Hanoi ( są sypialne wagony ). Pozdróż autobusem z Kunmingu do granicy z Wietnamem nie jest zła- całkiem wygodny, zatrzymuje sie po drodze w jednej z restauracji i posiłek jest na koszt formy, mają tam świetną zupę z jakichś liści. W rejonie Mengzi mija sie klilka muzułmańskich miast po czym autobus wjeżdża jakby na Orlą Perć i tak sie już jedzie pod granice z Wietnamem, z obu stron przepaście a jezdnie w Chinach nie mają krawężników. Heikou w Chinach i Lao Cai w Wietamie to najbardziej folkowe rejony jakie znam w Azji Płd Wsch. Z Lao Cai do Hanoi ( 12 godzin ) niestety wybraliśmy autobus, przerobiony na ciężarówkę do przewozu worków z warzywami ( wszystkie autobusy pełnią tą funkcją jako podstawową ), jeden z worów 60 kg cały czas opierał mi sie o ramie, w środku pełno kurzu, bo wieżlismy tez jakies trawy, na dachu i w lukach bagazowych pomarancze z Chin, po rozwiezeniu buraków w Hanoi przypomnieli sobie o nas i wysadzili nas gdzieś tam na wylotowej ulicy.Byliśmy tak zmęczeni, że nie mieliśmy sił szukać hotelu i wykupiliśmy pokój w jednym z bardzo licznych hoteli bum- bum
GreniuDo Lao Cai jechaliśmy autobusem z Kunmingu w Chinach wzdłuż rzeki Czerwonej.Autobus jedzie ok 12 godzin do Heikou, linia kolejowa choś istnieje jest nieczynna.Pociągi kursują na odcinku wietnamskim Lao Cao -Hanoi ( są sypialne wagony ). Pozdróż autobusem z Kunmingu do granicy z Wietnamem nie jest zła- całkiem wygodny, zatrzymuje sie po drodze w jednej z restauracji i posiłek jest na koszt formy, mają tam świetną zupę z jakichś liści. W rejonie Mengzi mija sie klilka muzułmańskich miast po czym autobus wjeżdża jakby na Orlą Perć i tak sie już jedzie pod granice z Wietnamem, z obu stron przepaście a jezdnie w Chinach nie mają krawężników. Heikou w Chinach i Lao Cai w Wietamie to najbardziej folkowe rejony jakie znam w Azji Płd Wsch. Z Lao Cai do Hanoi ( 12 godzin ) niestety wybraliśmy autobus, przerobiony na ciężarówkę do przewozu worków z warzywami ( wszystkie autobusy pełnią tą funkcją jako podstawową ), jeden z worów 60 kg cały czas opierał mi sie o ramie, w środku pełno kurzu, bo wieżlismy tez jakies trawy, na dachu i w lukach bagazowych pomarancze z Chin, po rozwiezeniu buraków w Hanoi przypomnieli sobie o nas i wysadzili nas gdzieś tam na wylotowej ulicy.Byliśmy tak zmęczeni, że nie mieliśmy sił szukać hotelu i wykupiliśmy pokój w jednym z bardzo licznych hoteli bum- bum
ZACHWYCAJąCE
ryjówkazachwycające miejsce! polecam zaprzyjaźnienie się z hmongami. Nas zaprosiła do wioski Chang i do swojego domu - 19 letnia dziewczyna z Lao Cai village, mówiąca lepiej po angielsku od nas wszystkich chyba :) i przeżyliśmy najpiękniejszy dzień podczas pobytu w Wietnamie. i trzcina smakuje jak nigdzie indziej ;)
ryjówkazachwycające miejsce! polecam zaprzyjaźnienie się z hmongami. Nas zaprosiła do wioski Chang i do swojego domu - 19 letnia dziewczyna z Lao Cai village, mówiąca lepiej po angielsku od nas wszystkich chyba :) i przeżyliśmy najpiękniejszy dzień podczas pobytu w Wietnamie. i trzcina smakuje jak nigdzie indziej ;)
ZACHWYCAJąCE
OlaJako że w Wietnamie spędziłam 9 miesięcy, miałam czas, żeby być w Sapie 2 razy: za pierwszym razem wybrałam się na 3 dniową wyprawę na Fan Si Pan (3143m), a za drugim razem postawiłam na trekking po okolicznych wioskach. Za każdym razem było wprost cudownie, a pogoda była fenomenalna (byłam tam w listopadzie i marcu). Gorąco polecam Sapę!
OlaJako że w Wietnamie spędziłam 9 miesięcy, miałam czas, żeby być w Sapie 2 razy: za pierwszym razem wybrałam się na 3 dniową wyprawę na Fan Si Pan (3143m), a za drugim razem postawiłam na trekking po okolicznych wioskach. Za każdym razem było wprost cudownie, a pogoda była fenomenalna (byłam tam w listopadzie i marcu). Gorąco polecam Sapę!
ZACHWYCAJąCE
JKTo na prawde zachwycające miejsce. Spokój, niezwykła uprzejmośc miejscowych. Mnóstwo wspaniałych barw i widoków. Koniecznie odwiedźcie market w Sa Pa. Nie tylko ze względu na cudowny fruit market - ale przede wszystkim ze względu na market z pamiątkami. Takich oryginalnych tkanin nie znajdziecie w innej części Witenamu. Koniecznie skorzystajcie z wycieczki do Ba Ha. Tam nie ma turystów - a jeśli macie siłe dojechać na lokalny rynek.... to przekonacie się czym jest targ koni w Azji, jak wyglądają drogi... i co to znaczy wypić kieliszek lokalnej wódki.
JKTo na prawde zachwycające miejsce. Spokój, niezwykła uprzejmośc miejscowych. Mnóstwo wspaniałych barw i widoków. Koniecznie odwiedźcie market w Sa Pa. Nie tylko ze względu na cudowny fruit market - ale przede wszystkim ze względu na market z pamiątkami. Takich oryginalnych tkanin nie znajdziecie w innej części Witenamu. Koniecznie skorzystajcie z wycieczki do Ba Ha. Tam nie ma turystów - a jeśli macie siłe dojechać na lokalny rynek.... to przekonacie się czym jest targ koni w Azji, jak wyglądają drogi... i co to znaczy wypić kieliszek lokalnej wódki.
BARDZO FAJNE
MandalayBardzo przyjemne miejsce, coś w rodzaju polskiego Zakopanego. Szkoda, że Sapa stała się ofiarą własnej popularności, bardzo szybko się komercjalizuje.
MandalayBardzo przyjemne miejsce, coś w rodzaju polskiego Zakopanego. Szkoda, że Sapa stała się ofiarą własnej popularności, bardzo szybko się komercjalizuje.
