opis |
Poipet
Poipet jest jednym z najpopularniejszych przejść granicznych między Tajlandią i Kambodżą. Po drugiej stronie granicy znajduje się miasteczko Aranyaprathet. To przejście zapewnia najszybsze połączenie Bangkoku z Siem Reap.
Opinie o Poipet
NIECIEKAWY
zasloncem.plMiejsce jak z koszmaru... Sama granica jeszcze bez problemów. Uważajcie tylko po stronie tajskiej na "fałszywą granicę" rikszarz najpewniej będzie was chciał wysadzić pod takim białym budyneczkiem przy jednym ze skrzyżowań do którego prowadzą znaki "border", powita was wówczas "pogranicznik" mówiąc że jesteś na granicy itp. Olejcie go i zarządajcie aby was zawiózł na prawdziwą granicę a nie ten cyrk. Jak będzie się upierał i mówił że to jest prawdziwa i innej nie ma powiedzcie "no border, no money" - to zawsze działa. Ja później jak już przyszło do płacenia zapłaciłem połowę umówionej kwoty mówiąc że za to że chciał nas oszukać dostanie mniej. Nie protestował. Po Kambodżańskiej stronie to już natomiast jest cyrk. Miastem rządzi autobusowa mafia. Są dwa dworce autobusowe, jeden oficjalny, drugi natomiast "international" obsługiwany jedynie przez jedną firmę. Chcąc nie chcą będziecie musieli z niego skorzystać ponieważ nikt, ale to nikt nie wskaże wam ani nie zawiezie was na ten prawdziwy dworzec... Po prostu będą się bali to zrobić. Najlepiej po prostu wykupić w Bangkoku łączony bilet i niczym się nie przejmować. Zapłacicie dwa dolary więcej a zaoszczędzicie masę nerwów.
zasloncem.plMiejsce jak z koszmaru... Sama granica jeszcze bez problemów. Uważajcie tylko po stronie tajskiej na "fałszywą granicę" rikszarz najpewniej będzie was chciał wysadzić pod takim białym budyneczkiem przy jednym ze skrzyżowań do którego prowadzą znaki "border", powita was wówczas "pogranicznik" mówiąc że jesteś na granicy itp. Olejcie go i zarządajcie aby was zawiózł na prawdziwą granicę a nie ten cyrk. Jak będzie się upierał i mówił że to jest prawdziwa i innej nie ma powiedzcie "no border, no money" - to zawsze działa. Ja później jak już przyszło do płacenia zapłaciłem połowę umówionej kwoty mówiąc że za to że chciał nas oszukać dostanie mniej. Nie protestował. Po Kambodżańskiej stronie to już natomiast jest cyrk. Miastem rządzi autobusowa mafia. Są dwa dworce autobusowe, jeden oficjalny, drugi natomiast "international" obsługiwany jedynie przez jedną firmę. Chcąc nie chcą będziecie musieli z niego skorzystać ponieważ nikt, ale to nikt nie wskaże wam ani nie zawiezie was na ten prawdziwy dworzec... Po prostu będą się bali to zrobić. Najlepiej po prostu wykupić w Bangkoku łączony bilet i niczym się nie przejmować. Zapłacicie dwa dolary więcej a zaoszczędzicie masę nerwów.
NIECIEKAWY
PirxPrzejście graniczne na głównym szlaku transportowym pomiędzy Siem Reap a Bangkokiem (po stronie tajlandzkiej Aranyaprathet). Nie dajcie sobie wcisnąć ciemnot o jakichkolwiek dodatkowych opłatach manipulacyjnych, medycznych, czy podatkowych. W styczniu 2011r. nie było też problemu z uzyskaniem wizy 'on arrival' z Kambodży do Tajlandii - procedura przyznania wizy trwała nie dłużej, niż 10 minut.
PirxPrzejście graniczne na głównym szlaku transportowym pomiędzy Siem Reap a Bangkokiem (po stronie tajlandzkiej Aranyaprathet). Nie dajcie sobie wcisnąć ciemnot o jakichkolwiek dodatkowych opłatach manipulacyjnych, medycznych, czy podatkowych. W styczniu 2011r. nie było też problemu z uzyskaniem wizy 'on arrival' z Kambodży do Tajlandii - procedura przyznania wizy trwała nie dłużej, niż 10 minut.
NIECIEKAWE
Ghost - ghost70@gmail.comHaracz (20 USD od osoby) u celnika pod nazwą "opłaty za kwarntanne medyczną" - cokolwiek to znaczy. Jak zauważyłem, oczekując na kontrolę graniczną, jedni płacili (np. obywatele zachodniej Europy czy USA) a inni nie (np. my Polacy :) Zupełnie nie wiem czym urzędnicy kambodżańscy się kierowali. W miasteczki wszechobecny ziemisty pył w powietrzu. Smród z pędzących i dymiących Kamazów. Taxi z Poipet do Siem Reap 25 USD - oczywiście po targach.
Ghost - ghost70@gmail.comHaracz (20 USD od osoby) u celnika pod nazwą "opłaty za kwarntanne medyczną" - cokolwiek to znaczy. Jak zauważyłem, oczekując na kontrolę graniczną, jedni płacili (np. obywatele zachodniej Europy czy USA) a inni nie (np. my Polacy :) Zupełnie nie wiem czym urzędnicy kambodżańscy się kierowali. W miasteczki wszechobecny ziemisty pył w powietrzu. Smród z pędzących i dymiących Kamazów. Taxi z Poipet do Siem Reap 25 USD - oczywiście po targach.
NIECIEKAWE
Maciek T - mactatar@gmail.comDla wszystkich którzy wlecieli do Tajlandii bez wizy i zakupili 'visa on arrival' na lotnisku!! Pomimo, że niniejsze przejście drogowe nie występuje w spisie przejść granicznych gdzie można otrzymac przy powrocie z Kambodży jednorazową 'visa on arrival', a po internecie krążą mrożące w żyłach opowieści o Polakach, którzy nie zostali wpuszczeni z Kambodży do Tajlandii tym przejściem, to informuję że przy opuszczaniu Tajlandii, przy odprawie paszportowej należy poprosić o 'return visa' - 1 zdjecie + 1000baht (czyli tyle ile 'visa on arrival') i już mozna spokojnie wracać z Siem Reap do Bangkoku autobusem za 11$ zamiast samolotem. Przy okazji: Pomimo że na 'Lonely Planet' cena za wize do Kambodży wynosi 20$ to na tym przejściu musisz płacić 30$ i mimo kłótni i nalegań znajomych Kanadyjczyków nie da sie inaczej. Nie dostaniesz za te 30$ żadnego pokwitowania, tylko na twojej wizie bedzie mała pieczątka '20$'. Kolesie z identyfikatorami 'Cambodia Visa Service' musza z czegos żyć... Przestrzegam przed wymianą pieniędzy na samej granicy - kurs jest tu 25% wyższy niż w reszcie kraju, poza tym w całej Kambodży płaci się dolarami. No i pamietaj że z granicy do Siem Reap czeka cię ok 4 godz. jazdy lekko zdezelowanym autobusem gdzie połowa drogi to asfalt a połowa bita, czerwona, pyląca ziemia - no i autobusy się czasami psują - a to opona a to hamulce(!) wtedy kierowca jeedzie 30km/h i hamuje ręcznym.
Maciek T - mactatar@gmail.comDla wszystkich którzy wlecieli do Tajlandii bez wizy i zakupili 'visa on arrival' na lotnisku!! Pomimo, że niniejsze przejście drogowe nie występuje w spisie przejść granicznych gdzie można otrzymac przy powrocie z Kambodży jednorazową 'visa on arrival', a po internecie krążą mrożące w żyłach opowieści o Polakach, którzy nie zostali wpuszczeni z Kambodży do Tajlandii tym przejściem, to informuję że przy opuszczaniu Tajlandii, przy odprawie paszportowej należy poprosić o 'return visa' - 1 zdjecie + 1000baht (czyli tyle ile 'visa on arrival') i już mozna spokojnie wracać z Siem Reap do Bangkoku autobusem za 11$ zamiast samolotem. Przy okazji: Pomimo że na 'Lonely Planet' cena za wize do Kambodży wynosi 20$ to na tym przejściu musisz płacić 30$ i mimo kłótni i nalegań znajomych Kanadyjczyków nie da sie inaczej. Nie dostaniesz za te 30$ żadnego pokwitowania, tylko na twojej wizie bedzie mała pieczątka '20$'. Kolesie z identyfikatorami 'Cambodia Visa Service' musza z czegos żyć... Przestrzegam przed wymianą pieniędzy na samej granicy - kurs jest tu 25% wyższy niż w reszcie kraju, poza tym w całej Kambodży płaci się dolarami. No i pamietaj że z granicy do Siem Reap czeka cię ok 4 godz. jazdy lekko zdezelowanym autobusem gdzie połowa drogi to asfalt a połowa bita, czerwona, pyląca ziemia - no i autobusy się czasami psują - a to opona a to hamulce(!) wtedy kierowca jeedzie 30km/h i hamuje ręcznym.
NIECIEKAWE
WojciechMoge powiedziec dokladnie to samo co Ewa ;). Miasteczko jest brudne, placac za cokolwiek najlepiej miec zawsze drobne pieniadze (sa problemy z otrzymaniem reszty). Juz na samej granicy widac mase "chetnych do pomocy" za "drobny" napiwek. Ceny dla turystow sa kilkunastokrotnie wyzsze (taksowki), rowniez urzednicy sa chetni do pomocy (oczywiscie nic za darmo). Ogolnie przejscie przez granice przebiega sprawnie ale polecam przekraczanie granicy w godzinach rannych badz maksymalnie popoludniowych. Potem miasto robi sie niebezpieczne, czesc urzedow zamyka sie po 17:30 (dalej mozna zalatwic wszystko ale juz za odpowiednia gotowke...).
WojciechMoge powiedziec dokladnie to samo co Ewa ;). Miasteczko jest brudne, placac za cokolwiek najlepiej miec zawsze drobne pieniadze (sa problemy z otrzymaniem reszty). Juz na samej granicy widac mase "chetnych do pomocy" za "drobny" napiwek. Ceny dla turystow sa kilkunastokrotnie wyzsze (taksowki), rowniez urzednicy sa chetni do pomocy (oczywiscie nic za darmo). Ogolnie przejscie przez granice przebiega sprawnie ale polecam przekraczanie granicy w godzinach rannych badz maksymalnie popoludniowych. Potem miasto robi sie niebezpieczne, czesc urzedow zamyka sie po 17:30 (dalej mozna zalatwic wszystko ale juz za odpowiednia gotowke...).
NIECIEKAWE
ewaPoipet jest miasteczkiem/wioską o niewątpliwie mafijnym klimacie. Nędza sąsiaduje z domami hazardu, przed którymi rozwinięte są czerwone dywany. Niewatpliwie Mafia trzyma tu w ręku transport autobusowy. Miejscowość jest brudna, brzydka a w powietrzu wiecznie wisi czerwony pył. Przyznam, że to jedyne miejsce w Kambodzy, w którym nie czułam się bezpiecznie
ewaPoipet jest miasteczkiem/wioską o niewątpliwie mafijnym klimacie. Nędza sąsiaduje z domami hazardu, przed którymi rozwinięte są czerwone dywany. Niewatpliwie Mafia trzyma tu w ręku transport autobusowy. Miejscowość jest brudna, brzydka a w powietrzu wiecznie wisi czerwony pył. Przyznam, że to jedyne miejsce w Kambodzy, w którym nie czułam się bezpiecznie
